Ocena: 7

Jhené Aiko

The Pressure

Zdjęcie Jhené Aiko - The Pressure

Jhené Aiko trzeba pogratulować konsekwencji w kształtowaniu brzmienia swoich wydawnictw i promowaniu określonego wizerunku. Jeżeliby dylematy kobiet w świecie hip-hopu w dużym uproszczeniu podzielić na „codziennik feministyczny” vs „girly stuff”, ona zdecydowanie wpisuje się w tę drugą kategorię.

Aiko ma już na swoim koncie pokaźną ilość gościnnych występów u kolegów z branży. Niewykluczone, że to przypadek, ale w większości wydają się one być przemyślane bardzo starannie. I choć podopieczna Drake’a nie gra tam pierwszych skrzypiec, udaje jej się zrobić na tyle dobre wrażenie, że nie sposób zaliczyć jej do grupy przysłowiowych bezimiennych laseczek na featuringach. Wystarczy przypomnieć „Sex Drive” ScHoolboya, gdzie swoim delikatnym głosem jak w transie wyśpiewuje „We can fuck and fuck again”, opener „Control System” Ab-Soula , w którym na wstępie robotycznie recytuje tekst Janet Jackson czy „Pink Toes” Childish Gambino. Wokal Jhené jest na tyle zwiewny, beznamiętny i dziecięcy, że pojawiając się w twardym męskim świecie hip-hopu wprowadza do niego tęcze, słońce a czasem wręcz element metafizyki.

O ile ta beznamiętność i lekkie oderwanie od rzeczywistości doskonale sprawdzają się na featuringach u charyzmatycznych raperów, w solowej działalności Amerykanki mogą wydawać się trochę nużące – to mój główny zarzut do wydanej przez Jhené w 2013 r. EP-ki „Sailed Out” (którą mimo wszystko z czystym sercem polecam).

Na najnowszych singlach zapowiadających zaplanowany na jesień longplay: „To Love & Die” i „The Pressure”, Aiko pokazuje jednak, że nie zamierza zadowalać się rolą ozdobnika oraz że umie wydobyć z siebie trochę prawdziwych emocji. Może nie jest mistrzynią pióra, bo jej teksty bardziej przypominają rozmowy blachar spod bloku (ale tych bardziej wrażliwych), niż zaangażowaną poezję Nitty Scott, MC, nie da się jednak nie zauważyć, że z kawałka na kawałek Jhené rozwija się, a kreowana przez nią z dużą konsekwencją eteryczna estetyka czyni ją coraz bardziej rozpoznawalną – przez co i rozchwytywaną (pojawiła się ostatnio u Commona i Drake’a). Pozostaje mieć nadzieję, że Aiko będzie na tyle asertywna w obliczu otwierających się przed nią możliwości, żeby jej debiutancki album był bardziej zwieńczeniem dotychczasowych osiągnięć niż próbą wejścia na listy przebojów billboardu.

Katarzyna Walas (13 sierpnia 2014)

Oceny

Kasia Wolanin: 6/10
Średnia z 2 ocen: 6/10

Dodaj komentarz

Komentarz:
Weryfikacja*:
 
captcha
 

Polecamy

statystyka

Przeczytaj także