Podsumowanie 2000-2009
ODLICZANIE

Podsumowanie 2000-2009 wystartuje 15 lutego i potrwa dwa kolejne tygodnie, aż do końca miesiąca. Rozpoczniemy je cyklem felietonów układających się w spójną wizję muzyki na przestrzeni dekady, a zakończymy tradycyjnymi zestawieniami najlepszych singli i albumów, wybranych przez redaktorów serwisu. Jednocześnie uspokajamy wszystkich niecierpliwych - w dniach poprzedzających start naszego MEGAFICZERA na stronę główną wrzucać będziemy notki poświęcone prywatnym ulubieńcom członków ekipy redakcyjnej, których albumy i piosenki nie znajdując uniwersalnego poparcia, nie zdołały przebić się do ścisłego finału. Potraktujcie to jak przystawkę przed daniem głównym, bo jak wiadomo apetyt rośnie w miarę jedzenia. I bądźcie dzielni – cierpliwość podobno jest cnotą.
Selekcja prywatna:
Blackalicious – Make You Feel That Way
Jej, z jaką niechęcią przychodzi mi opisywanie tego singla lutową nocą. Kawałek, który od kilku lat powinien Wam robić każdy sierpniowy ranek, południe i wieczór, pasuje do obecnej chwili, jak przysłowiowa golonka do wertersa. Włączam teledysk, a tam wszyscy czują się dobrze. Bo tak: kobieta wygląda przez okno, a tam takie sympatyczne grubasy. Klawisze plumkają, gdzieś snuje się samotny dęciak, ostry werbel i jazda. Jeszcze tylko prosta, precyzyjna nawijka i masz wszystko czego potrzebujesz. Dalej: jakaś para się gździ, chłopak dostaje rower, dziewczyna na balkonie, różne takie. Kurde, przecież tam nawet chodnik wydaje się jakby bardziej zajebisty, że taki jakiś skąpany w słońcu. I tylko dzieciak z łukiem przypomina, że za tym jednym cackiem stoi przepotężna płyta. Artur KielaPosłuchaj >>
Tears For Fears – Closest Thing To Heaven
Tears For Fears znikli z widnokręgu wraz z nastaniem lat dziewięćdziesiątych. Smith obraził się i odszedł z zespołu, a Orzabal przeszedł quasi-indie-rockowy makeover, próbując bezskutecznie dostosować się do dekady, która odmawiała muzyce pop wartości. Nadzieja na lepsze czasy pojawiła się w połowie lat zerowych – ejtisowe brzmienie doczekało się rehabilitacji, rekordy popularności bił „Mad World” w wersji Gary’ego Julesa, a Orzabal i Smith dali sobie spokój z beefem. Niestety comeback Tears For Fears się nie udał, bo i próba wymyślenia The Beatles od nowa udać się nie mogła. Z całego „Everybody Loves A Happy Ending” tylko cukierkowe „Closest Thing To Heaven” udanie nawiązuje do dni chwały. Bo choć refren (i teledysk ze śp. Brittany Murphy) ugina się pod ośmioma tonami lukru, łyka się to leciutko jak ptasie mleczko. I nawet gdy TFF ocierają się o autoplagiat („Sowing The Seeds Of Love”), to sięganie po sprawdzone patenty bardziej rozczula niż irytuje. Ot, takie słodkie postscriptum dla dokonań sprzed dwudziestu lat. Łukasz BłaszczykPosłuchaj >>
Komentarze
Gość: .
[7 lutego 2010]
[7 lutego 2010]
Borys > Garm
Gość: jaca
[7 lutego 2010]
[7 lutego 2010]
kiedy juz dojdziecie do tego, ze nie ma obiektywizmu w muzyce, bedziecie oswieceni.
jak borys.
jak borys.
błaszczyk
[7 lutego 2010]
[7 lutego 2010]
Dokładnie, dokładnie. Wciąż robię się smutny na myśl o "Everybody Loves A Happy Ending", jednak niezależnie od jakichkolwiek czynników zewnętrznych, ten singiel TFF pozostaje jednym z moich ULUBIONYCH w ubiegłej dekadzie. Nie "OBIEKTYWNIE NAJLEPSZYCH", tylko ulubionych właśnie.
Gość: Qfwfq
[7 lutego 2010]
[7 lutego 2010]
ogórki kiszone > lampka nocna
Gość: Garm
[7 lutego 2010]
[7 lutego 2010]
Ulver > Animal Collective
PS
[6 lutego 2010]
[6 lutego 2010]
Łukasz zdaje się jest die-hardem tej formacji, tak jak ja jestem szalikowcem Ulver, choć znam powszechną opinię niezal światka na temat Norwegów. Ale ani on, ani ja nie odeszliśmy z redakcji na znak protestu wobec olania naszych faworytów, bo mamy na tyle "luzactwa i spokojności", by wiedzieć gdzie w szeregu miejsce kapel nie cieszących się uniwersalnym uznaniem. I analogicznie ta rubryka powinna być przez czytelników odbierana z właściwymi "luzactwem i spokojnością". TAKŻE nie trzeba sie tu z nikogo wysmiewać, jesteśmy dorosłymi dziećmi.
Gość: syn
[6 lutego 2010]
[6 lutego 2010]
zastanowiłem się, w SELEKCJI PRYWATNEJ tears for fears może wywołać zdziwienie - bo moim zdaniem ten singiel może zainteresować tylko die harda tears for fears i nikogo więcej. no offence
kuba a
[6 lutego 2010]
[6 lutego 2010]
Syn, geniuszu, przejedź w górę i zastanów się chwilę nad znaczeniem słów SELEKCJA PRYWATNA.
Gość: everysmith
[6 lutego 2010]
[6 lutego 2010]
i tak wam nie wybaczę braku adnotacji o tears for fears przy liście ejtisowej. to jak <wpisz porównanie o neagtywnej wymowie>
PS
[6 lutego 2010]
[6 lutego 2010]
A przepraszam, dodając tekst zapomniałem o linku do samej piosenki. Poprawione, więc zapraszam do odsłuchu.
błaszczyk
[6 lutego 2010]
[6 lutego 2010]
Nawet dla red. Błaszczyka niewiele znaczył, niemniej "Closest Thing To Heaven" to ich łabędzi śpiew.
Gość: syn
[6 lutego 2010]
[6 lutego 2010]
tears for fears - lol. ten zespół w tej dekadzie znaczył cokolwiek chyba tylko dla red. Błaszczyka
kuba a
[5 lutego 2010]
[5 lutego 2010]
Wyszło jakbym dissował "Rings", a ja chciałem BRONIĆ tej płyty, bo to najczęściej słuchany przeze mnie longplay SFA w ciągu ostatnich dwóch lat (nie licząc "DD/LY"). Ja nie uważam, żeby tam były słabe fragmenty, tylko na tle fantastycznych piosenek z pierwszej części płyty, jest kilka, które budzą we mnie mniejsze emocje. EOT chyba :)
Gość: OBIEKTYWNY
[5 lutego 2010]
[5 lutego 2010]
Na Screenagers.pl nie znają się na muzyce.
Gość: insidejoker
[5 lutego 2010]
[5 lutego 2010]
może jestem dziwny , ale najbardziej "mwng" lubię , ale "rings" też zajebiście równe i mocne.
Gość: nie_pamietam
[5 lutego 2010]
[5 lutego 2010]
z chęcią z kimkolwiek z Was poszedłbym na piwo, zobaczyć, jak to jest dyskutować o muzyce [naprawdę dyskutować a nie powymieniać kilka nazw zespołów, których się słucha].
Gość: koniu
[5 lutego 2010]
[5 lutego 2010]
wczesniej to bylem ja, tylko mi sie kod do weryfikacji wpisal zamoiast podpisu
błaszczyk
[5 lutego 2010]
[5 lutego 2010]
Hmm, no "Rings" to na pewno moja ulubiona płyta SFA. Nic tam nigdzie imho nie siada;)
Gość: 43
[5 lutego 2010]
[5 lutego 2010]
Hm, wg. mnie ostatnia ich serio zajebista plyta, nie przychodza mi do glowy slabsze momenty stamtad.
kuba a
[5 lutego 2010]
[5 lutego 2010]
No nie wiem, dla mnie lekko siada po piątym tracku. W sensie: gdyby po "Respectable" utrzymali poziom, byłaby to może ich najlepsza płyta, a tak jest to 3-4 miejsce w dyskografii dla mnie na chwilę obecną.
Gość: koniu
[5 lutego 2010]
[5 lutego 2010]
presidential tak. w ogole rings JEST rowne.
błaszczyk
[5 lutego 2010]
[5 lutego 2010]
Oj tam, "Presidential Suite" = Statek miłości = "wymarzony temat muzyczny pod listę płac filmu kończącego się happy endem".
kuba a
[5 lutego 2010]
[5 lutego 2010]
Spoko Łukasz, znam dyskografię SFA :)
lukas
[5 lutego 2010]
[5 lutego 2010]
Kuba, SFA miało wiele prawdziwych singli moim zdaniem. Weź takie "If You Don't Want Me to Destroy You" i będziesz miał "wymarzony temat muzyczny pod listę płac filmu kończącego się happy endem":)
kuba a
[5 lutego 2010]
[5 lutego 2010]
Spokojnie, nadrobimy później.
Gość: Jan
[5 lutego 2010]
[5 lutego 2010]
To teraz do końca miesiąca będziecie podsumowywali dekadę, tak? A co z bieżącymi recenzjami, przecież sporo wychodzi.
Gość: koniu
[5 lutego 2010]
[5 lutego 2010]
ej, zajebiiisty
Gość: Zwolniak
[5 lutego 2010]
[5 lutego 2010]
Obadaj więc ten tekst od pana Nowaka:
http://furs-zine.blogspot.com/2010/01/rage-against-x-factor_06.html
http://furs-zine.blogspot.com/2010/01/rage-against-x-factor_06.html
Gość: wszystkowiedzący
[5 lutego 2010]
[5 lutego 2010]
Trudno, no ale błąd wszystkowiedzącego.
Ponawiam pytanie o mr Nowaka bo tęskno mi za jego recenzjami.
Ponawiam pytanie o mr Nowaka bo tęskno mi za jego recenzjami.
artur k
[4 lutego 2010]
[4 lutego 2010]
Gdybyśmy wcześniej wiedzieli, że to nie boli, to pewnie byśmy inaczej ułożyli. Teraz to już po ptokach.
Gość: wszystkowiedzący
[4 lutego 2010]
[4 lutego 2010]
kipna jesli w czołówce będą jakieś phoenixy, m83 albo inne flet foxy, a jak patrze w jakim kierunku ewoulują 'krytyków, to mam uzasadnione podejrzenia... widze w czołówce think tank, self-titled the coral, modest mouse, ogriginal pirate material, daft punk
to nie boli doceniać płyty, które spodobaly się szerszemu gronu odbiorców
ps gdzie jest Przemek Nowak?
to nie boli doceniać płyty, które spodobaly się szerszemu gronu odbiorców
ps gdzie jest Przemek Nowak?
Gość: Diabeł
[3 lutego 2010]
[3 lutego 2010]
świat się kończy, kiedys muzyka rozrywkowa to był mozart, teraz to rap.
Gość: ehm
[3 lutego 2010]
[3 lutego 2010]
w XIX wieku były już winyle?
Gość: hehs
[3 lutego 2010]
[3 lutego 2010]
no nie wiadomo - w posumowaniu 2000-2004 wygrało Trail of Dead.
Gość: Kamil
[3 lutego 2010]
[3 lutego 2010]
ja myślę, że najlepsi byli w XVI wieku
Gość: sirFoX
[3 lutego 2010]
[3 lutego 2010]
Qfwfq - przeczytałem jeszcze raz, nie załapałem żartu z ok computer i abbey road, sorry ;)
Co nie zmienia faktu, że nadal uważam Radiohead za zespół lat 90, a nie XIX wieku i tak niech zostanie na wieki wieków.
Co nie zmienia faktu, że nadal uważam Radiohead za zespół lat 90, a nie XIX wieku i tak niech zostanie na wieki wieków.
Gość: sirFoX
[3 lutego 2010]
[3 lutego 2010]
OK Computer? w podsumowaniu ostatniej dekady? No proszę cię ...
W ogóle mam nadzieje, że znowu Radiohead nie wygra, bo ile można - już to blaszczenie się nad zespołem, który ostatnią dobrą płytę wydał ponad 6 lat temu zaczyna być nudne ...
W ogóle mam nadzieje, że znowu Radiohead nie wygra, bo ile można - już to blaszczenie się nad zespołem, który ostatnią dobrą płytę wydał ponad 6 lat temu zaczyna być nudne ...
Gość: Qfwfq
[3 lutego 2010]
[3 lutego 2010]
Bawi mnie to niesamowite kulturalne obycie ludzi, którzy tak łatwo rozsądzają co kto zna i z jakim portalem jest uczuciowo związany.
Jak w pierwszej trójce nie będzie Spirit, OK Computer, Remain In Light, Abbey Road i Homera to ja chromolę takie podsumowanie.
Jak w pierwszej trójce nie będzie Spirit, OK Computer, Remain In Light, Abbey Road i Homera to ja chromolę takie podsumowanie.
Gość: hmmm
[3 lutego 2010]
[3 lutego 2010]
niech sobie robi listy, ale chociaż pozbawione błędów rzeczowych (jeden już wytknął kolega niżej).
btw. wszech czasów (jak widać) pisze się oddzielnie, to tak w kwestii trzeciej pozycji w zestawieniu. zresztą to nie jedyna taka 'literówka'.
btw. wszech czasów (jak widać) pisze się oddzielnie, to tak w kwestii trzeciej pozycji w zestawieniu. zresztą to nie jedyna taka 'literówka'.
Gość: Iglak
[3 lutego 2010]
[3 lutego 2010]
idiotyczna dyskusja na temat tych list, no naprawdę. jak każdy taki mądry, to niech se ułoży własną i na nią później spuści. a tak serio, anyone? dziewczyna zrobiła własną, ze słabszymi i lepszymi momentami, ale chciało jej się i pewnie nieźle się narobiła. poza tym bawi mnie to niesamowite kulturalne obycie ludzi, którzy pewnie nigdy nie mieli w ręku ani Savage'a ani Rylskiego. Palahniuka natomiast poznali przy okazji tego filmu z Pittem. shame on you dzieci filmweb! komuś w ogóle chciało się rzucić kaprawym okiem na sympatyczną listę literacką? czy może ignorancja zabrania?
Gość: v
[3 lutego 2010]
[3 lutego 2010]
btw - gdzie można znaleźć poprzednie notki?
iammacio
[3 lutego 2010]
[3 lutego 2010]
weź napisz jakich używasz njpierw - może to zwykłe nieporozumienie;p
artur k
[3 lutego 2010]
[3 lutego 2010]
O, dlaczego mam sobie kupić lepsze słuchawki?
Gość: everysmith
[3 lutego 2010]
[3 lutego 2010]
jeszcze ot:
10-tka filmów - hm.
wracam do płażewskiego.
10-tka filmów - hm.
wracam do płażewskiego.
Gość: Fred
[3 lutego 2010]
[3 lutego 2010]
z tym Playthroughs to kpina jakaś. kup sobie lepsze słuchawki.
Gość: filmoznawca
[3 lutego 2010]
[3 lutego 2010]
@bigos: jasne, nawet London Ferfi daje radę. Ale szatan to opus magnum, kilka takich filmów było, powiedzmy, że dla mnie Stalker, ewentualnie Rublow, obcowanie z sacrum... A, to skrinejdzers, a nie kmf, ok
Gość: kamil
[3 lutego 2010]
[3 lutego 2010]
Jako osoba trzecia wyskoczyłem z tym przedszkolnym argumentem, gdyż irytuje mnie permanentne niezadowolenie, jakie upust znajduje w komentarzach na temat każdego kolejnego rankingu. Co oczywiste nie sprzeciwiam się krytyce, ale po co te ataki, czemu one mają służyć? A swój argument z arsenału przedszkolaka wytoczyłem, gdyż z Pańskiego komentarza wynika, że zna Pan doskonałą receptę. Ale czy to nie jest jeszcze bardziej niedojrzałe?
kuba a
[3 lutego 2010]
[3 lutego 2010]
Czy ja dobrze widzę, że serwis Liberte ma swój własny system komentarzy? Dajcie im się pocieszyć i podyskutujcie tam o liście filmów Kasi Wolanin.
Gość: bigos
[3 lutego 2010]
[3 lutego 2010]
Nie ma Reprise, a to faktycznie jeden z lepszych/ulubionych filmów dekady. Satantango to absolutnie genialny film, ale Tarr wcale nie zwalania tempa, bez żartów.
Gość: bigos
[3 lutego 2010]
[3 lutego 2010]
Ech... w moim poście nie ma żadnej agresji, tymbardziej zarzutów, jest za to dociekanie jak tak oczywista różnica jakości mogła umknąć komuś kto rzekomo jara się kinem (sorry, ale dla mnie postawienie Milk'a nad Gerry'm, czy choćby Słoniem to jakiś absurd, o czym już wspominałem w rażąco hejterski sposób). Poza tym, po co ja mam w ogóle polemizować z kimś trzecim, kto wyskakuje z, nie czarujmy się, trochę przedszkolnym argumentem, to "zrób lepsze". Otóż nie muszę zrobić ładniejszego samolotu od kolegi żeby jego mi się nie podobał. Skoro to ma być 100 filmów dekady to niech na to zasługują (zaskakujące/sporne typy są jak najbardziej w cenie, byleby odkryć ich faktyczną wartość), a jak już powiedziałem część wydaje się totalnie przypadkowa. Wyższość list indywidualnych nad "prasowymi" od zawsze była dla mnie oczywista, ale tutaj nic specjalnie się nie wydarza, więc pewnie jutro nawet nie będę o niej pamiętał, zatem o jakichkolwiek hejterskich emocjach raczej nie ma mowy, no może poza wyraźną reakcją na jakość i "wartość poznawczą" przy pierwszym starciu.

Aktualizacje






Dodaj komentarz