Ocena: 5

Newest Zealand

She Wears White


Zdjęcie Newest Zealand - She Wears White

Wybór „She Wears White” na singiel promujący nowy, mający się ukazać w niedalekiej przyszłości – pierwszy od 8 lat! – album „Harmony Attack”, należy uznać niestety za przestrzelony. Od czasu wydania debiutu formacji Borysa Dejnarowicza pojawiły się już lepsze single „Don’t Look At Venus” czy „Mutual Love”, które ukazywały nam jednocześnie artystę poszukującego, jak i świadomie szafującego pulą inspiracji, brzmiały obiecująco. „She Wears White” mało ma z tym wspólnego. Z nowego materiału bije nie tylko zmęczenie, ale sprawia on wrażenie wymuszonego, a najjaskrawszym tego wyrazem zdaje się pozbawiony ikry i witalności refren. Całość utworu stanowi zaś zlepek – osobno wartych eksploracji, w połączeniu wywołujących muzyczną niestrawność – inspiracji. Wstęp zapowiada zwiewny shoegaze w stylu Microexpressions, który przechodzi płynnie w minimalistyczną zwrotkę, mocno kojarzącą się z wrażliwością harmoniczną braci Olcottów, opartą na syntezatorowym akordzie zawieszonym na wspinającym się po dźwiękach skali basie. To fragment, który niewątpliwie urzeka i chętnie przyjąłbym album zmierzający właśnie w tym kierunku. Niestety, zostaje on w niezborny sposób przerwany pre-chorusem, który zbija słuchacza z tropu (zmiana tonacji?) i pełni li tylko funkcję sklejki prowadzącej do wspomnianego wyżej refrenu. Tak jakby po tej długiej przerwie Dejnarowicz i spółka postanowili zignorować prawidła piosenkowej narracji, według których płynność, spójność oraz dynamika grają kluczowe rolę. Pocięte, porwane i paradoksalnie monotonne „She Wears White” nie tworzy żadnej opowieści, a jeśli – wybaczcie KALIBER tego porównania - piosenka stanowi DOM, to w każdym pokoju gra inny DJ; wszak w mostku następuje jeszcze krótki romans z g-funkiem i j-rockiem. Niemniej jednak czekam na „Harmony Attack”, traktując utwór o „dziewczynie w białym” jako chybioną decyzję singlową, a nie zwiastun całości. Na ten moment jednak: uczniowie (Rycerzyki i zwłaszcza New People) – jeden, Newest Zealand – zero.

Patryk Weiss (12 marca 2018)

Oceny

Piotr Szwed: 6/10
Średnia z 1 oceny: 6/10

Dodaj komentarz

Komentarz:
Weryfikacja*:
 
captcha
 
Gość: sa
[26 marca 2018]
przecież to [NZ] zawsze było mdłe i marne, zupełnie jak wokal pana D.
Gość: Stary porcysiak
[14 marca 2018]
Czekamy na RECENZJĘ POLEMICZNĄ #RafalKsiezyk
Gość: Macmax
[13 marca 2018]
ale to 1:0 dopiero do czwartej minuty, więc to nic nie znaczy, to o niczym nie świadczy.
Gość: scs
[13 marca 2018]
g-funkiem? ktoś tu chyba nie wie, o czym pisze :)
Gość: Kutanga
[12 marca 2018]
Red Borys się nie obrazi?
Gość: paulus crucifix
[12 marca 2018]
nagrywki*
Gość: paulus crucifix
[12 marca 2018]
dobry tekst, ppdrawiam
(ostatnie zdanie szczególnie wstrząsające, choć chyba siedziało w nas wszystkich odkąd te nowe zespoliki zaczęły wypuszczać nagrywali)

Polecamy

statystyka

Przeczytaj także