sxnada? screenagers.pl - recenzja: Beth Orton - Comfort Of Strangers
Ocena: 7

Beth Orton

Comfort Of Strangers

Okładka Beth Orton - Comfort Of Strangers

[Astralwerks; 7 lutego 2006]

Chciałabym w tym miejscu, tak na wstępie swojego wywodu o Beth Orton przypomnieć, jak ważna jest to postać dla współczesnej muzyki, ile wyjątkowych płyt nagrała i jakich piosenek z jej repertuaru nie wypada nie znać. Gdybym coś takiego napisała, może nie tyle bym skłamała, ile minęłabym się nieco z prawdą i co nieco musiała powymyślać. Problem z angielską wokalistką jest bowiem prosty: niemal każdy zna jej nazwisko, jednak bynajmniej niewielu identyfikuje je z jakikolwiek konkretnym przekazem muzycznym. Przeprowadzając krótki test warto spytać, ile jej utworów kojarzymy z czegoś więcej niż być może tytułu, o ilu płytach Orton potrafimy sensownie powiedzieć kilka zdań. Nie chodzi nawet o to, że Beth to artystka nijaka, ot po prostu ona nigdy nie była predestynowana do ról pierwszoplanowych. Trudno przecenić jej wpływ na masę obecnie śpiewających pań, które chciałyby umieć pisać tak proste, lekkie i piękne melodie i bez zadęcia być przywoływane jako spadkobierczynie tradycji solowych dokonań Joan Baez i Nicka Drake’a. Nie każdy zasługuje na coś takiego, Beth Orton bez wątpienia tak.

Urodzona w Norwich wokalistka to także zjawisko wyjątkowe z innego względu: Orton to obecnie samotna wyspa na współczesnej mapie europejskiego folku. Być może czasem przesiąkniętego ezoteryczną elektroniką i popowymi naleciałościami, ale to ciągle wykonawczyni, której innej stylistyki przypisać nie sposób. Jeśli jeszcze nigdy nic nie zapędziło nas w kierunku Beth Orton, to „Comfort Of Strangers” – nagrany po blisko czteroletniej przerwie krążek, jest idealną pozycją, aby z tą panią bliżej się zapoznać. Ciężko stwierdzić, czy aż tyle czasu wokalistka potrzebowała, aby odzyskać formę po definitywnie słabym albumie „Daybreaker”, przerwa okazała się chyba jednak w tym wypadku zbawienna. Orton na nowej płycie całkowicie porzuca tendencję do wzbogacania swoich utworów elektronicznymi motywami, stawia na akustyczną prostotę. Płycie „Comfort Of Strangers” zdecydowanie bliżej do folku amerykańskiego niż czegokolwiek innego, jest sporo klasycznych gitarowych melodii, czasem gdzieś wedrze się jakiś liryczny fortepian albo smyczki, innym razem folklorystyczna harmonijka. Odnaleźć tu można również wszystko, czym Beth Orton do tej pory imponowała: inteligentnym songwritingiem, klasowym wokalem, wyczuciem stylu, odnajdywaniem wyjątkowości w najbanalniejszych dźwiękach. I naprawdę nie słychać tego, że od wydania „Trailer Park” minęło już 10 lat.

Beth Orton być może nigdy nie będzie dane stworzyć płyty na miarę choćby końca czołówki jakiegoś rocznego podsumowania, albumu istotnego dla rozwoju nurtu muzycznego. Z jej punktu widzenia wydaję się to chyba nieistotne. Narzekając na notorycznie spadający poziom wydawnictw płytowych, doceńmy chociaż to, że mamy przed sobą wokalistkę, która bez zbędnego efekciarstwa jest w stanie zapewnić nam dłuższy moment wyższego rzędu rozrywki, czasem wzruszyć i zaczarować urokiem swych piosenek. A tak poza tym, warto wiedzieć w końcu coś konkretniejszego o Beth Orton, nie?

Kasia Wolanin (9 maja 2006)

Oceny

Kasia Wolanin: 7/10
Średnia z 3 ocen: 8/10

Dodaj komentarz

Komentarz:
Weryfikacja*:
 
captcha
 

Polecamy

statystyka

Przeczytaj także