Ocena: 5

Louis XIV

The Best Little Secrets Are Kept

Okładka Louis XIV - The Best Little Secrets Are Kept

[Atlantic; 22 marca 2005]

Obrodziło nam słynnymi postaciami. Co ciekawe, imiona znanych przywódców i władców przybierają zespoły, o których na pewno nie będzie tak głośno, jak o ich patronach. Zapewne wielu z was się teraz obruszy, bo kochacie Franza Ferdinanda. Ale o nim też zapomnicie, tak samo, jak zapomnicie o Louisie XIV. Zespół z San Diego został przejęty przez dużą wytwórnię, która obserwując ruchy na rynku „nowego rocka” musiała uznać, że warto zainwestować w jakiś młody, niegrzeczny zespół, a kaska sama zacznie płynąć szerokim strumieniem. Nie żebym miał coś przeciwko, bardzo dobrze, że fonograficzni giganci interesują się wykonawcami niezależnymi i starają wyłapywać co lepsze kąski – odbiorcy mogą na tym zyskać lepszy dostęp do płyt takich kapel. Problem w tym, że w przypadku Louisa bossowie z Atlantic mogą się przeliczyć. Dlaczego?

Oto fakty: Louis XIV to paru cwanych facetów, którzy postanowili zarobić trochę szmalu. W tym celu nagrali muzykę łatwo wpadającą w ucho, świadomie brudną i niedbale wykonaną – bo tego się teraz słucha. Przyozdobili swoje oblicza prowokacyjnym makijażem, wytwórnia dała pieniądze na teledyski i... dawaj zdobywać szczyty list przebojów. Mam niepokojące wrażenie, że to im się uda. Nie rozumiem co prawda, w jakim celu pierwsze nagranie, „Louis XIV” otwiera patetyczna partia smyczków (że niby tak się grało na dworze Króla Słońce?), ale sam kawałek ma spory potencjał przebojowości. Szorstkie brzmienie basu, bezładna, hałaśliwa partia gitary, obowiązkowe klaskanie do rytmu i przepuszczony przez brudzący efekt wokal – wszystko to daje utwór, który musi się spodobać od pierwszego usłyszenia. I podoba się. Podobnie jest z „Finding Out True Love Is Blind”. Miarowy rytm wystukiwany na pianinie, surowa gitara, manieryczny wokal Jasona Hilla. Brakuje tylko jakiegoś mocnego rozwinięcia, jakiegoś czadu w końcówce. Kolejny numer – „Paper Doll” - to taki The Strokes, tylko bez refrenu. To największy problem Louisa: dość często brakuje pomysłów na rozwinięcie kompozycji, w efekcie czego piosenki sprawiają wrażenie niedokończonych. Z kolei „God Killed The Queen” to największy przebój na płycie. Oldskulowe riffy i prostacka rytmika nie są w stanie przyćmić autentycznie hitowego charakteru tego nagrania. No wyszło im, po prostu. Podobnie jest z „Illegal Tender” – kapitalne wokale kojarzą się ze śpiewem Jacka White’a. Brudny glam rock i motywy bezczelnie zerżnięte z przebojów T.Rex wręcz kłują w uszy w „Hey Teacher”. Osiem nagrań opartych na tych samych ogranych, czasem żenująco prostych patentach. Fakt, że chwytliwych. Coś nowego zaczyna się dziać dopiero w „All The Little Pieces”. Brzmienie żywcem przeniesione z późnych płyt The Beatles niesamowicie kontrastuje z wymienionymi nagraniami. Ta lekko psychodeliczna ballada pokazuje zupełnie inne oblicze Louisa XIV. Znacznie bardziej intrygujące. A zamykający płytę „Ball Of Twine” udowadnia, że chłopaki mają też umiejętności, którymi wcześniej się nie chwalili. Naprawdę potrafią grać i skomponować wciągający, niebanalny utwór, w dodatku oparty o brzmienia akustyczne.

Co jest grane, zapytacie. Początek tekstu wskazywał na to, że płyta Louisa zostanie przez recenzenta zmasakrowana. Niestety, w przypadku „The Best Little Secrets Are Kept” recenzent cierpi na przypadłość zwaną niezdecydowanie. Z jednej strony podoba mu się łatwość, z jaką zespół prześlizguje się po modnych obecnie brzmieniach retro, z drugiej denerwuje go cynizm artystów, który wyłazi z celowo prostackich melodii. Wieńczące płytę piosenki demaskują Louisa XIV pokazując, że poprzednie osiem było tylko maskaradą, przebieranką. Należy więc docenić ich inteligencję... A z drugiej strony: czy lubicie być oszukiwani? Trudno jednoznacznie ocenić tę płytę wysoko lub nisko. Niech więc moja ocena będzie wyrazem kompromisu i niezdecydowania.

Marceli Frączek (1 czerwca 2005)

Oceny

Marceli Frączek: 6/10
Średnia z 2 ocen: 5,5/10

Dodaj komentarz

Komentarz:
Weryfikacja*:
 
captcha
 

Polecamy

statystyka

Przeczytaj także