Ocena: 7

Maximo Park

A Certain Trigger

Okładka Maximo Park - A Certain Trigger

[Warp; 16 maja 2005]

Write a review, well how objective can I be? - pytają Maximo Park na swojej debiutanckiej płycie. No właśnie, w jakim stopniu obiektywny może być wiosną 2005 recenzent, któremu przychodzi zmierzyć się po raz n-ty z płytą, która znów czerpie z tych samych źródeł i nie jest ani trochę oryginalna? Najwygodniej byłoby mu ją zniszczyć, wytknąć reklamowanemu zespolikowi wszystkie wpadki, wyśmiać jego naiwność, a na koniec odesłać czytelnika do półki z klasyką.

Przemęczę się jednak jeszcze ten jeden, ostatni raz, bo niestety, ale płyta Maximo Park spodobała mi się od pierwszego przesłuchania. Już wcześniej słysząc singla „Apply Some Pressure” poczułem jakiś powiew świeżości znad Wysp, przyjemny wiaterek po ubiegłorocznym tornado pt. The Futureheads. Połamana figura perkusyjna, wielowątkowość, ambitne starania o zaistnienie wszystkich instrumentalistów, ale przede wszystkim popowa moc kompozycji powodują, że nie pominę „Apply Some Pressure” robiąc ranking piosenek roku 2005.

I teraz do czego zmierzam. Naprawdę ciężko zbudować równy, unikający wypełniaczy album dysponując takim killerem. Tym większe brawa dla piątki z Newcastle. No wybaczcie, ale słysząc większość z tych kompozycji autentycznie zapominam o przyczajonych na każdym kroku The Smiths, wyglądających zza rogu XTC i obserwujących całość z lotu ptaka The Jam. Przy każdej z piosenek liczy się dla mnie tylko to, że potrafi dostarczać mi przyjemności przez dokładnie tyle, ile trwa. A one to robią – czy to mocno archaicznym motywem pikającego syntezatora („Signal & Sign”), czy pokazując na chwilę rockową zadziorność („Graffiti”, „Once A Glimpse”) czy niby od niechcenia cytując coś klasycznego („Postcard Of A Painting” = „This Charming Man”). The Smiths zostają przywołani w najbardziej oczywisty sposób w drugiej z perełek. Gdyby nagle okazało się, że „The Coast Is Always Changing” to jakieś wczesne demo Moza i Marra, uwierzyłbym i może nawet chwilę pożałował, że nie wrzucili go na debiut.

Jedyny moment dyskomfortu na „A Certain Trigger” powoduje u mnie „Acrobat”, który raz, że ma się do pozostałych piosenek jak śnieg do sandałów, a dwa, że w warstwie muzycznej jest syntetyczną kalką „Biko” Petera Gabriela. Plus za niespotykaną wśród dzisiejszych indie-zespołów inspirację, minus za średni efekt („dobry zamysł – gorsze wykonanie”, rzekłby klasyk). Mimo wszystko, debiut Maximo Park pozostaje bardzo udanym połączeniem art-punkowej nieszablonowości, mod-revivalowej naiwności i nowofalowego brzmienia. Płytą pełną pozytywnej energii, jakkolwiek zarżnięty to slogan. Miłośnicy brytolstwa dopisują jeszcze w pamięci pół gwiazdki za fajowy, północny, robolski akcencik Paula Smitha. Ja nie mam tej opcji i nie ukrywam, że żałuję.

Kuba Ambrożewski (22 maja 2005)

Oceny

Przemysław Nowak: 9/10
Tomasz Tomporowski: 8/10
Artur Kiela: 7/10
Kasia Wolanin: 7/10
Kuba Ambrożewski: 7/10
Jakub Radkowski: 6/10
Marta Słomka: 6/10
Średnia z 43 ocen: 7,41/10

Dodaj komentarz

Komentarz:
Weryfikacja*:
 
captcha
 

Polecamy

statystyka

Przeczytaj także