sxnada? screenagers.pl - recenzja: Bloc Party - Silent Alarm
Ocena: 8

Bloc Party

Silent Alarm

Okładka Bloc Party - Silent Alarm

[Wichita; 14 lutego 2005]

Aż trudno uwierzyć, że od czasu pierwszego singla Bloc Party minął zaledwie rok. Choć wydaje się to nieprawdopodobne, rok temu o kwartecie z Londynu słyszał zaledwie Steve Lamacq i garstka jego słuchaczy. Już wtedy wiedzieliśmy na Screenagers, że ekipa Kelego ma wszelkie zadatki by stać się kolejnym, wyspiarskim The Next Big Thing. Nagle wszystko zaczęło przyspieszać, a my nie mogliśmy wyjść ze zdziwienia: „She’s Hearing Voices”, „Banquet”, jeden koncert, „Little Thoughts”, drugi koncert, „Helicopter”, taaak – pod koniec roku każdy słyszał o Bloc Party. W takich warunkach, po czterech zabójczych singlach, debiutancki album wydawał się być niczym spacer z piłką na pustą bramkę. Wystarczyło zebrać wcześniejszy materiał...

„Silent Alarm” zaskakuje. Bloc Party postanowili zrobić sobie pod górkę i uraczyć nas materiałem w większości premierowym. Zagrali przy okazji na nosie wszystkim ludziom, którzy na „znasz Bloc Party?”, odpowiadali „wolę Gang Of Four”. Zadziorne, post-punkowe, nafaszerowane ciętymi, choć mocno zagęszczonymi riffami numery, stanowiące jak do tej pory esencję brzmienia formacji zostały odstawione na dalszy plan. Zespół zaczął kombinować z elektroniką, próbując przeszczepić klawiszową wrażliwość lat osiemdziesiątych pod motorykę The Fall, starając się jednocześnie, by efekt końcowy brzmiał nowocześnie jak na dekadę 00’s przystało. I co najlepsze, ta swoista artystyczna mini-wolta się powiodła. Za dwa lata będziemy mówić: „To brzmi jak Bloc Party”.

Czyli jak? Wzorowo otwierający „Like Eating Glass” pokazuje nowe, o wiele bardziej przestrzenne oblicze formacji. Połamany rytm, lekko bujający bas, zimne, klawiszowe wtręty, interpolowo łkająca gitara, oraz wyraziście zawodzący Kele Okereke – witamy, jesteśmy Bloc Party. Zaraz po nim dostajemy po uszach utworem po prostu doskonałym. „Helicopter” brzmi jakby Les Savy Fav chcieli nagrać swoje „Song 2”. Po dwóch i pół minutach doskonale szytego, żarliwego gitarowego tumultu spółki Okereke-Lissack, następuje przestudzenie nowofalowym, klawiszowym pasażem, doprowadzając do skroplenia się głównego motywu kawałka. W „Positive Tension” po podpartych pulsującym basem rapowankach Kele’go dostajemy nośny refren i kolejną porcję umiejętności formacji, nie wstydzącej się ani tanecznego mostku a’la Radio 4 (2:45), ani dysonansowej wariacji na nutę Urusei Yatsura (3:21). A to dopiero początek.

„Banquet” po prostu wypada znać. „Turning away from the life/ becoming adult/ turning into myself czyli jeden z hymnów młodych Londyńczyków w ubiegłym roku, w wersji albumowej jeszcze bardziej roztańczony. Kolejnym asem jest wspaniale rozkręcający się „This Modern Love”. Tak pewnie brzmiałby Blur gdyby Albarn i Coxon urodzili się w Nowym Jorku. Po tak kapitalnym rozpoczęciu, „Silent Alarm” zdaje się niestety przechodzić w tryb uśpienia. Poszczególne utwory stają się jakby trochę bardziej zachowawcze, z wyjątkiem galopującego „Luno”. To w dalszym ciągu towar najwyższej klasy, jednak całość niestety blednie w porównaniu z brawurowym początkiem. Melancholijne wyciszenie osiąga swoje apogeum w utworze wieńczącym. Czy można sobie wyobrazić ładniejsze zakończenie niż leniwie sączący się, lekko świszczący „Compliments”?

Nie ma nic za darmo. Choć „Silent Alarm” jest albumem przemyślanym i dojrzałym, a przez ponad 50 minut jego trwania obce jest zjawisko wypełniacza, słuchaniu tegoż towarzyszy nutka nostalgii za tym co stracone. Zawiedzeni mogą być ci, którzy liczyli na płytę odświeżającą wizerunek wyspiarskiego, melodyjnego łomotu, swoiste „100 Broken Windows” roku 2005. No cóź, nie tym razem. „Silent Alarm” to świadomy debiut świadomego zespołu, punkt wypadkowy do dalszych poszukiwań muzycznych. Udało się. Życzę szerokiej drogi.

Tomasz Tomporowski (14 lutego 2005)

Oceny

Kamil J. Bałuk: 8/10
Kasia Wolanin: 8/10
Tomasz Tomporowski: 8/10
Jakub Radkowski: 7/10
Krzysiek Kwiatkowski: 7/10
Kuba Ambrożewski: 7/10
Marceli Frączek: 7/10
Michał Weicher: 7/10
Przemysław Nowak: 7/10
Tomasz Łuczak: 7/10
Witek Wierzchowski: 7/10
Marta Słomka: 6/10
Piotr Szwed: 6/10
Piotr Wojdat: 6/10
Średnia z 95 ocen: 7,97/10

Dodaj komentarz

Komentarz:
Weryfikacja*:
 
captcha
 

Polecamy

statystyka

Przeczytaj także