Ocena: 7

Gyllene Tider

Finn 5 Fel

Okładka Gyllene Tider - Finn 5 Fel

[Capitol; 9 czerwca 2004]

Wyobraź sobie, że Gyllene Tider jest zespołem, który powstał 25 lat temu. Zbierał w Szwecji i w krajach skandynawskich wysokie noty i nagrody. Płyty pokrywały się złotem i platyną, a single przez tygodnie nie schodziły ze szczytów list przebojów. Zespół zawiesił działalność pod koniec lat 80. Powrócił w międzyczasie z paroma ep-kami, wydał składankę z hitami oraz płytę koncertową. Per Gessle jest gitarzystą, wokalistą i kompozytorem w zespole. Znasz to nazwisko? Pewnie znasz...

Płyta "Finn 5 Fel" (Znajdź 5 Błędów) to pierwszy studyjny album zespołu od 20 lat, jeśli nie liczyć wydanego w 2000 roku świetnego longplaya "Konstpaus", zawierającego niepublikowane, bonusowe utwory nagrane w latach 90. Większość z nich była zdecydowanie rockowymi numerami, gdzieniegdzie nawet ocierającymi się o melodyjny hardrock. Ale to stwierdzenie nie wystaje poza ramy power-popu, a Gyllene Tider jest właśnie jednym z najlepszych przykładów zespołu power-popowego. "Finn 5 Fell" to powrót do korzeni, Per i jego koledzy, z okazji urodzin, chcieli przypomnieć fanom i wszystkim tym, co mniej znają zespół, jak grali kiedyś - w latach 80. Nie znajdziemy więc na F5F tak energicznych, mocno gitarowych momentów jak na Konstpausie i jest to jedyna wada albumu. Więcej akustycznych gitar, frywolności i brzmienia hammonda - tak właśnie zespół wyrobił sobie rozpoznawalną markę!

Po wydanym dokładnie rok temu solowym albumie "Mazarin", można by myśleć, że talent Gessla do pisania chwytliwych numerów nigdy się nie wyczerpie. To prawda, facet jest niesamowity, bo F5F to kolejna porcja świetnie zagranych letnich melodii. Piosenki brzmią inteligentnie, świeżo, i co najważniejsze - porywają. "En sten..." jako klasyczny przykład gitarowego, gyllenowskiego wykopu świetnie otwiera album. Jeśli nie przekonuje Cię ta melodia zaraz po pierwszym przesłuchaniu, nie martw się. Założę się, że odnajdziesz siebie nucącego ten cholerny refren za kilka godzin. Zapomnisz jednak o nim przy "Solsken", bo tą piosenkę najprawdopodobniej zapętlisz repeatem i Twojej uwadze ucieknie, że zostało jeszcze 12 innych... Wyobraź sobie lato, niebieskie niebo, białe słońce tuż przed zenitem, chłodny wiaterek znad granatowego morza. Gdzieś z lewej fiordy, a po prawej stronie rozciągający się nad zatoką las... Tak właśnie brzmi "Solsken". Ciepło, lekko, pięknie.

Następnie mamy eksperymenty z ukulele (cztero strunowa, mała gitara hawajska) i melodię ocierającą się o reggae w "Tuffa Tider". Myślisz, że "lalala" i "nanana" się przejadło? Per też tak myślał, więc śpiewa "la-na-na-na". Proste, acz genialne, czyż nie? Lekkie mid-tempo to czwarta z kolei piosenka - zapewne zwrócisz uwagę na wokal i na linie basu. Rock'n'roll w "Ta Mej..." poruszy Twoje nogi i głowę, a solówka w środku przypomni Ci rocka lat 70... "Jag Borde..." to bardzo ładna ballada z ciekawym motywem granym przez orkiestrę symfoniczną. Kusi mnie, by tak opisywać dalej, każdą piosenkę z osobna, ale popsuję w ten sposób przyjemność z pierwszego słuchania. Stop więc, sprawdź sam!. Wspomnę tylko, że znajdziesz później i słodkie ciepłe ballady ("Varje Gang...", "Har Du Nagonsin...") jak i rock'n'rollowe perełki w najlepszym wydaniu ("Speciell" oraz genialne "Ande I En Flaska" brzmiące trochę jak The Ramones vs The Beatles). Dam głowę, że nie będzie Ci się chciało wierzyć, iż piosenki nagrano w bardzo krótkim czasie - poświęcono mniej niż pół na godziny każdą z nich. Cóż, profesjonalizm, to profesjonalizm...

Musisz wiedzieć, że średnia wieku członków GT to 45 lat. Panowie jednak radzą sobie znakomicie, zdecydowanie lepiej niż większość rówieśników w branży. Rynek muzyczny w Szwecji będzie opanowany przez przeboje z F5F zapewne co najmniej do końca roku, bo jest to album pozbawiony merytorycznych wad, znakomicie zagrany i wyprodukowany. Zresztą, Gyllene Tider to dla Szwedów taka sama marka jak Volvo. Każdy wie, jakiej jakości produkty sprzedaje ta druga firma... F5F to więcej niż kolejna znakomita propozycja na lato. To bardzo udany come-back, trafiający w serca nie tylko wiernych fanów, ale i do innych wielbicieli power-popu.

Jeżeli planujesz letni wypoczynek właśnie w Szwecji, zaopatrz się w F5F zamiast wyjeżdżać. Zaoszczędzisz trochę pieniędzy na podróż, a włączywszy płytę w domowym zaciszu dokładnie poczujesz szwedzkie lato. Poczujesz ten cudowny klimat, i tak samo jak Szwedzi, będziesz nucić którąś z nowych piosenek Gyllene Tider.

Ps. Nie próbuj wymawiać Gyllene Tider jak dży-len albo ży-lenne. "Gy" w wymowie szwedzkiej to "ju". Ju-le-ne Ti-da. A "a" przechodzi w "e" na końcu. W nawiasach podałem oryginalne tłumaczenia tytułów ze szwedzkiego na angielski, by chociaż trochę przybliżyć Ci warstwę tekstową albumu.

Jackeill (6 lipca 2004)

Oceny

Witek Wierzchowski: 8/10
Średnia z 3 ocen: 6,66/10

Dodaj komentarz

Komentarz:
Weryfikacja*:
 
captcha
 
Gość: Jasonces
[28 lutego 2017]
block ended this [url=http://onlinecasino-xx.com]online casinos[/url] where you can conquer legitimate kale with the help of this guidePlaying [url=http://onlinecasinos-x.com/online-casino-games.html]casino games[/url] , buy [url=http://adultsrus.us]sex toys[/url]
Gość: Jonas
[22 lipca 2009]
Płyta jest kapitalna!!! Szkoda, że tak trudno dostępna...

Polecamy

statystyka

Przeczytaj także