sxnada? screenagers.pl - recenzja: Badly Drawn Boy - One Plus One Is One
Ocena: 6

Badly Drawn Boy

One Plus One Is One

Okładka Badly Drawn Boy - One Plus One Is One

[XL; 21 czerwca 2004]

O Badly Drawn Boy’u można powiedzieć wiele, oprócz tego, że nagrywa równe płyty. Debiutancki „The Hour Of The Bewilderbeast” był pozycją wybitną, następujący po nim soundtrack do „About A Boy” już nie. Tych którzy po tej płycie postawili krzyżyk na Damonie zaskoczył pewnie fakt całkowitej rehabilitacji dawnego poziomu na „Have You Fed The Fish” z 2002. Zaczęto nawet o nim pisać jako o skarbie narodowym Wielkiej Brytanii. Niestety, jak się okazuje nie był to trwały powrót na dobrą ścieżkę. W kontekście poprzedniej płyty, nowy album Boy’a może być przez niektórych uznany za rozczarowanie.

Chociaż wcale nie jest taki zły. Badly Drawn Boy nie utracił zdolności pisania lirycznych piosenek, jednak tym razem postanowił znacznie przerzedzić ich tekstury dźwiękowe. Powstała płyta mniej efekciarska, znacznie bardziej intymna i nastrojowa, wymagająca przy tym o wiele więcej uwagi niż jego poprzednie dokonania. Sprowadzając kompozycje na poziom akustycznych lub semi-akustycznych, skąpych aranżacji Gough osiągnął dwie rzeczy. Z jednej strony nagrał idealnie niezobowiązujący album pościelowy, w znakomity sposób służący jako tło nastrojowego wieczoru. Z drugiej, jedynie głos Gougha przypomina nam, czyj tak naprawdę jest „One Plus One Is One”. Drugiemu na płycie „Easy Love” bliżej jest do zespołów z nurtu new acoustic movement, niż do debiutu artysty.

Całe szczęście udało mu się napisać kilka naprawdę niezłych kawałków, opartych w dodatku o stare, wypróbowane patenty. Niesamowicie pogodny „Year Of The Rat” spokojnie może konkurować z wcześniejszymi „Another Pearl” czy „Silent Sigh”. Dziecięce chórki i dzwonki nadają mu dodatkowo czegoś w rodzaju świątecznego posmaku. Lekko rozklekotany „Summertime In Winter” to wariacja na temat „Born Again”, dodatkowo przypominająca trochę Belle And Sebastian. Oparty głównie o pianino, „Logic Of A Friend”, z nienachalną elektroniką, to jeden z tych utworów, których piękno odkrywamy dopiero po wielokrotnym przesłuchaniu, by dziwić się mnogości dziejących się w nim rzeczy. To są naprawde przyzwoite piosenki. Szkoda tylko, że nie ma ich tu trochę więcej.

Mam nadzieję, że nie jest to długotrwała koncepcja rozwoju. Bo jeśli tak, to na następnej płycie Badly Drawn Boy będzie brzmieć jak np. Aqualung. A tego chyba nie chcemy.

Tomasz Tomporowski (4 lipca 2004)

Oceny

Tomasz Łuczak: 7/10
Kasia Wolanin: 5/10
Kuba Ambrożewski: 5/10
Średnia z 16 ocen: 5,81/10

Dodaj komentarz

Komentarz:
Weryfikacja*:
 
captcha
 

Polecamy

statystyka

Przeczytaj także