sxnada? screenagers.pl - recenzja: Challenger - Give People What They Want In Lethal Doses
Ocena: 5

Challenger

Give People What They Want In Lethal Doses

Okładka Challenger - Give People What They Want In Lethal Doses

[Jade Tree; 14 lutego 2004]

Grupa Challenger czyli Dave Laney, Al Burian i Timothy Remis to tegoroczni debiutanci pochodzący z samego Chicago. Nazwiska członków mogą być dla niezorientowanego słuchacza kompletnie obce, ale jednak nie wszyscy muzycy tego zespołu to postacie całkowicie anonimowe. Przynajmniej w niektórych kręgach, bo Dave Laney to także członek emo-core'owego Milemarker mającego na swoim koncie już kilka albumów długogrających. Co ważne Milemarker są cenieni zarówno przez dziennikarzy muzycznych jak i grono fanów - przede wszystkim za płyty "Anaesthetic" i "Frigid Forms Sell". No dobrze, ale jak zatem ma się sprawa z Challenger?

Debiut zespołu czyli "Give People What They Want In Lethal Doses" jak na razie został przyjęty bardzo dobrze, co na samym starcie dla takich zespołów jak Challenger jest bardzo przydatne. Oczywiście nie zostali od razu okrzyknięci nową nadzieją niezależnego, amerykańskiego rocka, ale już same pozytywne opinie zachęcają do wysłuchania tego materiału. Czy zatem warto było? Czy Challenger to reprezentant nowej jakości na rockowej scenie? W przypadku debiutantów takie pytania wydają się być zasadne i nie sposób ich pominąć.

I tak już na samym wstępie warto powiedzieć, że pierwsza płyta grupy Challenger należy do tych udanych. Panowie w swoich dziesięciu kompozycjach łączą elementy surowego, trochę chropowatego punk rocka z melodyjnym emo-corem. Słychać echa głównie takich zespołów jak: Fugazi, Quicksand czy Dinosaur Jr. Już w otwierającym utworze "Input The Output" da się także zauważyć pewną fascynację tym, co robili At The Drive-In czy, sięgając jeszcze bliżej, Sparta. Reszta kompozycji wydaje się być także utrzymana w emo-punkowej konwencji, co momentami bywa jednak trochę męczące i nużące. Po prostu szkoda, że Challeneger nie zdecydowali się choć odrobinę urozmaicić cały materiał, który zagrany jest w tym samym stylu i w odrobinę zbyt monotonny sposób.

Wielu krytyków podkreśla, że "Give People What They Want In Lethal Doses" to jeden z najsurowiej brzmiących albumów, spośród tych, które ukazały się w nowym 2004 roku. I trzeba przyznać im rację, gdyż jest w tym sporo prawdy. Challenger po za punkowymi, gitarowymi riffami mają także dysponującego ciekawym głosem wokalistę potrafiącego dostosować się do granej przez zespół muzyki. Jest więc surowo i prosto. Na szczęście muzycy nie stronią też od niebanalnych melodii, które w większości przypadków mogą się podobać.

Challenger zadebiutował zatem na dosyć wysokim poziomie. Nie jest to może jeszcze rewelacja na miarę grup, z których zespół czerpie. A że za wzorce obrali sobie wybitnych wykonawców to mają nad czym pracować i co doskonalić. I dobrze, bo jest duża szansa, że na następnych płytach Challenger zaskoczą nas w większym stopniu niż miało to miejsce na niezłym "Give People What They Want In Lethal Doses".

Piotr Wojdat (4 marca 2004)

Oceny

Piotr Wojdat: 5/10
Średnia z 2 ocen: 5/10

Dodaj komentarz

Komentarz:
Weryfikacja*:
 
captcha
 

Polecamy

statystyka

Przeczytaj także