sxnada? screenagers.pl - recenzja: The Von Bondies - Pawn Shoppe Heart
Ocena: 6

The Von Bondies

Pawn Shoppe Heart

Okładka The Von Bondies - Pawn Shoppe Heart

[Sire/Warners; 2004]

The Von Bondies mają to coś. Choć pochodzą z Detroit, miasta najwidoczniej owładniętego przez garażowy rock (The Dirtbombs, The White Stripes, The Come Ons, Soledad Brothers, The Detroit Cobras), już na pierwszy rzut oka spośród wszystkich tych zespołów wyróżnia ich jedna rzecz. Medialność. The Von Bondies to fantastyczna czwórka garażowego rocka, senne marzenie speców od marketingu. Spójrzmy na nich: dwóch młodych chłopaków, jeden rozwrzeszczany i zadziorny, drugi spokojny i małomówny; dwie przystojne kobiety, jedna rozpuszczona i skora do zabawy, druga rozważna, trzymająca zespół w kupie. Tak mówią o sobie nawet muzycy. Tak wyglądają na zdjęciach. Aż dziw, że oni sami się tak dobrali...

The Von Bondies mają moc. Mają dwadzieścia parę lat i nagrywają drugi album, na którym bez żadnych skrupułów podkręcają na maks wzmacniacze, a perkusista bez opamiętania, lecz z pomysłem, wybija kolejne przejścia. The Von Bondies mają gdzieś listy przebojów, nagrywają dla siebie i dla topniejącej grupy fanów nowej fali garażowego rocka. Aby zróżnicować album nie trzymają się jednego stylu - raz brzmią jak AC/DC ("No Regrets"), raz jak Jon Spencer Blues Explosion ("Been Swank"), innym razem nawiązują do The Doors ("Maireed"). Wszystkie utwory podlewają chropowatym brzmieniem gitar, po to, by na płycie oddać brzmienie koncertowe. I mają rację - słuchając "Pawn Shoppe Heart" chcemy ich zobaczyć na żywo...

The Von Bondies mają świetnego wokalistę. Jason Stollsteimer dysponuje potężnym głosem o wspaniałych możliwościach. Kiedy zawodzi pod koniec "C'mon C'mon", po plecach przechodzą ciarki na myśl, co by było, gdyby Jasonowi podsunięto inny, bardziej pro-wokalny repertuar. Jasona w znakomity sposób wspomagają koleżanki. Chóralne, zawadiackie zaśpiewki ich obu stanowią esencję "Crawl Through The Darkness" czy "Not That Social" (czy to nie brzmi jak Elastica?). Wychodzi na to, że w The Von Bondies mają demokrację - każdy może śpiewać. I na całe szczęście każdy robi to dobrze.

The Von Bondies nagrali jedną z pieśni roku. Skrojony na dość mocno znoszonym gitarowym motywie, ze znakomicie wszytym tekstem, z tymi studzącymi słuchacza wyciszeniami, dwuminutowy "C'mon C'mon", to kapitalny, podnoszący na duchu, energetyczny zastrzyk. Już po pierwszym przesłuchaniu skandujemy wraz z zespołem - C'mon!, a kiedy jeszcze otrzymujemy jedną z tych prawd, z którą nie sposób się nie zgodzić - Things were good when we were young, jesteśmy totalnie kupieni. Kiedy zaś w 1:57 Jason, w fantastycznie doklejonej końcówce skupia wszystkie reflektory na sobie, jesteśmy ich fanami. Niestety jesteśmy fanami tylko do trzeciego utworu włącznie. Bo pomimo tych wszyskich wyżej wymienionych zalet "Pawn Shoppe Heart" brakuje jednej rzeczy. Rzeczy bardzo istotnej.

Większej ilości dobrych kompozycji

Tomasz Tomporowski (26 lutego 2004)

Oceny

Przemysław Nowak: 6/10
Tomasz Tomporowski: 6/10
Kuba Ambrożewski: 5/10
Średnia z 23 ocen: 6,13/10

Dodaj komentarz

Komentarz:
Weryfikacja*:
 
captcha
 

Polecamy

statystyka

Przeczytaj także