Ocena: 7

Ten Typ Mes

Rapersampler

Okładka Ten Typ Mes - Rapersampler

[Alkopoligamia.com; 16 marca 2018]

Wkurza was Ten Typ Mes? Mnie wkurza. To taki typ wygadanego cwaniaczka, sprytnego bystrzaka, który lubi aż za często udowadniać swoją inteligencję i demonstrować jakże naturalny luz. Do tego uważa, że we wszystkim jest świetny: wydawca, raper, producent, didżej, felietonista… Chce się podobać ziomalom i hipsterom, zgarniać Fryderyki i propsy za „alternatywność”. Ktoś mógłby powiedzieć, że jest także, a może przede wszystkim specem od marketingu, bo hasło „Alkopoligamia.com” powtarza na płytach i koncertach z taką częstotliwością, że można się zastanawiać, czy cała ta artystyczna otoczka to jedynie rodzaj rozbudowanej kampanii reklamowej. Jakby tego było mało, okazuje się, że koleś zdążył kupić mieszkanie przed boomem finansowym za śmieszne sto ileś koła. Odetchnijmy. W tym momencie aż chce się siarczyście zabluźnić, ale zamiast tego zacytuję czołowego publicystę „Tygodnika Solidarność” i zapytam: „czy jesteście w stanie przedstawić któremuś raperowi bardziej obszerny akt oskarżenia”?

Uczciwe pisanie recenzji jest trudne. Np. czasem trzeba popełnić tekst o płycie wzbudzającego sympatię, przemiłego człowieka i napisać, że nagrał coś bardzo, ale to bardzo słabego. Są jednak większe wyzwania. Np. teraz trzeba trzeźwo spojrzeć na najnowszy album Mesa, stanąć w prawdzie i wyznać coś, co ledwo przechodzi przez zaciśnięte wargi. „Rapersampler” jest po prostu bardzo dobry. Oczywiście to nie tak, że nie ma do czego się przyczepić. Np. w otwierającej całość „Odporności” ilość tematów jest tak duża, że odporność słuchacza zostaje wystawiona na ciężką próbę: choroba matki, CBA, wspomnienia z dzieciństwa, obraz miasta nocą, no i jeszcze do tego Justyna Święs na feacie. Poczucie humoru także czasem wyprowadza Szmidta w pole. Żarty o tym, że zimą jaja w spodniach robią się mrożone mogłyby być za słabe nawet na Studio YAYO.

Na szczęście gorsze momenty są tutaj tylko momentami. „Krzyczał na synka” to rewelacyjna opowieść o nieco plemiennym dziedziczeniu schematów zachowań, „Moda na palenie sziszy” pokazuje, jak łączyć trafność konkretnych obserwacji z uniwersalnymi refleksjami, a „Kule z bukszpanu” świadczą o tym, że nawet tak oklepany temat jak opowieść o sukcesie można zrealizować z imponującym polotem. Warto by jeszcze długo pisać o naprawdę różnorodnych bitach, w których soulowa piosenkowość spotyka się z intensywnymi, dynamicznymi pomysłami rodem ze współczesnej elektroniki, o tym, jak minimalizm niektórych podkładów spójnie przechodzi w prawdziwe bogactwo dźwiękowych szczegółów, zauważalnych dopiero, gdy korzystamy z dobrych słuchawek. Najważniejsze wydaje mi się jednak coś innego. Z numerów takich jak „100 wymówek” czy „Rudy Kurniawan”, z wielu deklaracji, z których najważniejsza wydaje się jedna: „za dużo presji, zapomniałem się tym cieszyć / nie wszedłem tutaj dla lajfstajlu, kurwa”, wyłania się najważniejsze przesłanie tej płyty. Ona jest o tym, że Tego Typa Mesa wkurza Ten Typ Mes. On wyzłośliwia się przede wszystkim na siebie samego i robi to naprawdę w dobrym stylu. W inteligentny, zaangażowany i oryginalny sposób opowiada o swojej bezmyślności, obojętności i przeciętności.

Piotr Szwed (27 marca 2018)

Oceny

Piotr Szwed: 7/10
Średnia z 1 oceny: 7/10

Dodaj komentarz

Komentarz:
Weryfikacja*:
 
captcha
 
Gość: Kowal
[4 kwietnia 2018]
Czytałem początek pomyślałem, dobrze że Mes to raczej nie Rafał Brzozowski:)
Gość: joseph holbrooke
[27 marca 2018]
o kurczę, ale dobra recenzja. W sedno :D

Polecamy

statystyka

Przeczytaj także