Ocena: 8

Arca

Mutant

Okładka Arca - Mutant

[Mute; 20 października 2015]

Dużo czasu nie upłynęło od momentu, gdy Arca pojawił się na radarach fanów dziwnych dźwięków. Trzy lata zajęło Wenezuelczykowi wspięcie się na sam szczyt i zajęcie pozycji głównego rozgrywającego w dziedzinie innowacji i przesuwania granic dzisiejszej muzyki elektronicznej.

Zacznijmy jednak od początku - zanim Alejandro Ghersi przeistoczył się w Arkę, odbył długą drogę by pogodzić się ze swoją seksualnością, która była skrępowana w maczystowskiej kulturze jego rodzinnej Wenezueli. Wtedy też zrodziły się jego muzyczne fascynacje, które rezonują do dziś. Zasłuchiwał się we wszystkim, co mu wpadło w ręce - od Aaliyah i Spice Girls, przez Nine Inch Nails i Marilyna Mansona, a kończąc na Autechre i Aphex Twinie. Przeprowadzka do Nowego Jorku przyniosła mu ukojenie w postaci biografii Arthura Russella, którego twórczość, jak i życie mocno zainspirowały wrażliwego Ghersiego. Natomiast na imprezach spod znaku GHE20G0TH1K, na których panowała atmosfera wyzwolenia i multikulturalizmu, mógł poznać podobnych sobie odszczepieńców, zafascynowanych na równi muzyką pop i eksperymentalną, jak Total Freedom, Mykki Blanco czy Shayne Olivier. Jego kariera nabrała rozpędu, kiedy po trzech EP-kach wydanych w 2012 roku w związanej z ww. imprezami wytwórni UNO NYC, przyszła oferta nie do odrzucenia od samego Kanye Westa. Twórczość Arki na tyle spodobała się raperowi, że zaprosił Arkę do współpracy nad „Yeezusem”, gdzie Ghersi współprodukował cztery utwory. Następnym przystankiem była kolaboracja ze wschodzącą gwiazdą alternatywnego R’n’B, FKA twigs, a w tym roku Arca potwierdził swoją pozycję rozchwytywanego producenta przez pracę z Björk, Kelelą i ostatnio z Deanem Bluntem.

W tak zwanym międzyczasie zdążył wydać swój debiutancki album „Xen” w dużej wytwórni Mute. Krążek był wyrazem artystycznych poszukiwań Wenezuelczyka, które lekko się różniły od jego wcześniejszych produkcji solowych oraz podkładów dla innych artystów. Przez to album zebrał dość mieszane opinie, od umiarkowanego rozczarowania, po spory podziw. Z perspektywy czasu jednej rzeczy na pewno nie można Arce odmówić - skłonności do ryzyka i poszukiwania. „Xen” było poświęcone szukaniu własnej tożsamości, Alejandro starał się zajrzeć do własnego wnętrza i próbował opisać, co tam zobaczył. Jego kolejne wydawnictwo, „Mutant”, jawi się jako dopełnienie debiutu, ale też jako kolejny duży krok naprzód w stosunku do pierwszego albumu. Skłonność do poszukiwania i eksperymentu pozostała, Arca nadal zdaje się szukać własnej drogi, lecz teraz dzięki doświadczeniom współpracy z gwiazdami pokroju Björk i Westa wydaje się dużo dojrzalszy i pewniejszy siebie. Otwierające album „Alive” brzmi jak wyzwanie rzucone Danielowi Lopatinowi i jego wielkiej wersji abstrakcyjnego IDM-u. Oprócz Oneohtrixa i ww. Total Freedoma, Arkę można też postawić obok takich producentów jak Elysia Crampton, Lotic, Jam City czy Chino Amobi, z których każdy ma osobny styl, lecz łączą ich wspólne zainteresowania industrialnym łomotem, cyfrowym futuryzmem, wątkami genderowymi oraz duchowością. Swoją podróż Wenezuelczyk odbywa jednak samotnie, koncentrując się, by nieustannie zaskakiwać słuchacza za pomocą mnogości wątków i pomysłów, które zmieniają się niesamowicie szybko, wśród zazwyczaj krótkich tracków. Miejscami Arca jest zwięzły niczym tweet, a czasem podniosły i patetyczny, jak w utworze „Vanity”. Niemożność przewidzenia tego, co się wydarzy za chwilę, jednocześnie intryguje, budzi niepokój i sieje ferment w głowach odbiorców.

Wenezuelczyk przekracza również granice przez ich zacieranie - przoduje w dziedzinie dekonstruowania klubowych tracków i hiphopowych bitów, sytuując się gdzieś pomiędzy muzyką elektroniczną a konceptualnym sound artem. Na „Mutant” jest dużo bardziej ekstrawertyczny niż na debiucie, atmosfera wydaje się być miejscami posępna i złowróżbna, lecz służy ona tylko silniejszemu wyrażeniu emocji, bowiem mechaniczne dźwięki brzmią bardzo organicznie. Ma się wrażenie, że album płynie szybkim nurtem niczym rzeka, lecz jest to ciecz dużo gęstsza niż woda. Nie tylko dynamika wydaje się płynna i elastyczna, dotyczy to też struktury utworów oraz całego albumu, a bezpośrednia ekspresja może przywodzić na myśl twórczy żywioł kompozytorów romantycznych i barokowych. Na „Mutant” Arca wydaje się gotów, by stawić czoła światu. Nawet jeśli czasem zabrnie w ślepą uliczkę, wychodzi z tego mądrzejszy i bogatszy o nowe doświadczenie. Trudno bowiem się poruszać po terenie, na którym nie są wytyczone żadne szlaki.

Krzysztof Krześnicki (4 grudnia 2015)

Oceny

Michał Weicher: 8/10
Wojciech Michalski: 7/10
Średnia z 2 ocen: 7,5/10

Dodaj komentarz

Komentarz:
Weryfikacja*:
 
captcha
 
Gość: marcin
[14 sierpnia 2016]
Jest to muzyka, która wykracza poza tę epokę. Dla mnie wszystko się tam zgadza.

Polecamy

statystyka

Przeczytaj także