Ocena: 7

Grumbling Fur

Preternaturals

Okładka Grumbling Fur - Preternaturals

[The Quietus Phonographic Company; 11 sierpnia 2014]

W zeszłorocznym rankingu najlepszych albumów roku The Quietus, jak pamiętamy, popisał się ukoronowaniem mało znanego składu Grumbling Fur. Dziwna sprawa, bo „Glynnaestra” wcale nie imponowała poziomem ani wtedy, przy pierwszym kontakcie, ani tym bardziej nie imponuje teraz, sytuując się w mym prywatnym rankingu gdzieś, na oko, w połowie stawki. Mniejsza z tym; duet Grumbling Fur wydał w tym roku kolejny album, „Preternaturals”, co ciekawe sumptem The Quietus Phonographic Company, co może rodzić kontrowersje i problemy z ich tegorocznym podsumowaniem, biorąc pod uwagę gorliwość writerów tQ w wychwalaniu swych protegowanych. (Edit: album zajął wysoką, 6-tą pozycję w rankingu).

Daniel O’Sullivan i Alexander Tucker wkroczyli dumnie w melancholijny, otoczony nimbem tajemniczości pop. Może nie tyle pop tajemniczy, co, powiedzmy, „magicka-pop” (duet nie kryje się z fascynacją okultyzmem), „tweed-pop” (pop dla dżentelmenów w tweedowych marynarkach), czy nawet ezoteryczny folk (który brzmi brytyjsko, jest mgła, wrzosowiska i stary dwór, sami wiecie). Gdyby członkowie rodzimego Milieu L’Acephale grali pop i byli rodowitymi Wyspiarzami, pisaliby chyba podobne kawałki.

Na płycie znajdziemy dziewięć utworów, z czego trzy instrumentalne: otwierający „Neil Megson Fanclub” to krótka winietka, dedykowana pamięci Genesisa P-Orridge’a; podkładu z „White China Pencil” nie powstydziliby się bracia Aged z inc.; „Materials Recording The Fibres Of Time” to fortepianowy ambient, niezwykle urokliwy. W pełnowymiarowych piosenkach zespół bardzo często korzysta z harmonii wokalnych, prawie madrygałowych rozwiązań – jak w „Lightinsisters”, gdzie trójka wokalistów (gościnnie Tim Burgess) nieustannie wymienia się wysokościami dźwięków. „All The Rays” przywodzi na myśl Depeche Mode – baryton, bit niczym żywy prąd elektryczny i te monumentalne progresje akordów, brakuje jedynie synth-popowej przebojowości i maszyny perkusyjnej.

Być może osunę się teraz w nadinterpretację, ale intrygujący jest background powstania płyty. Całość nagrywana była w domu artystów, zwanym „Grumble Land, Fur Island”, zlokalizowanym na przedmieściach Londynu (Tottenham). Stare XIX-wieczne angielskie domostwo wypełnione jest obrazami okultysty Austina Osmana Spare’a, jego wnętrze „nagrywa struny czasu”, generalnie jest bardzo spooky i chyba najbliżej mu do wyobrażenia domu Usherów z opowiadania Poego. Jeżeli przyjmiemy za Lovecraftem, że Roderyk i Madelaine Usher oraz ich dom dzielą ze sobą wspólna duszę, że zagłada budynku była metaforą śmierci rodzeństwa, efektem tajemnego połączenia, możemy pomyśleć o „Preternaturals” jako o płycie bezpośrednio odzwierciedlającej atmosferę przykrytego patyną czasu siedliska. Już tylko krok dzieli nas od teorii, że Daniel O’Sullivan jest Williamem Wilsonem Alexandra Tuckera i na odwrót! To wszystko fantazja, ale przynajmniej jasno widać, że album idealnie nadaje się na soundtrack do lektury Poego i Lovecrafta. Dla wielbicieli wymienionych autorów, psychodelii oraz melancholii na wrzosowiskach, „Preternaturals” będzie najlepszą piosenkową propozycja tego roku.

Michał Pudło (3 grudnia 2014)

Oceny

Michał Pudło: 7/10
Michał Weicher: 7/10
Wojciech Michalski: 7/10
Średnia z 3 ocen: 7/10

Dodaj komentarz

Komentarz:
Weryfikacja*:
 
captcha
 
Gość: zwolniak
[10 grudnia 2014]
Autor recenzji trochę odjechał z tymi porównaniami w ostatnim akapicie, ale generalnie zgoda, płyta bardzo przyciągająca.

Polecamy

statystyka

Przeczytaj także