sx screenagers.pl - recenzja: Dave Gahan - Paper Monsters
Ocena: 6

Dave Gahan

Paper Monsters

Okładka Dave Gahan - Paper Monsters

[Mute/Reprise; 3 czerwca 2003]

Dave'a Gahana nie trzeba przedstawiać. "Violator", "Songs of Faith And Devotion" albo "Ultra" na stałe wpisały się w historię współczesnej muzyki. Depeche Mode już dziś zasługuje na miano nietykalnej klasyki, z której zapewne nadal wiele młodych kapel będzie czerpać pełnymi garściami. W samym zespole ostatnio nie działo się najlepiej i solowe płyty Martin'a Gore'a oraz David'a Gahana być może zwiastują koniec ich wspólnego projektu.

Gahan jako lider jednej z najpopularniejszych formacji lat 80-tych, idol tysięcy nastoletnich fanów, ikona pop-kultury, osiągnął w muzycznym biznesie prawie wszystko.. Teraz jako ukształtowany artysta, cudem wyciągnięty z heroinowego nałogu, który prawie doprowadził do jego śmierci, rozpoczyna nowy etap swojego życia autorską płytą "Paper Monsters". Na pewno nie jest łatwo sprostać oczekiwaniom i udowodnić jednocześnie swoją wartość. Jednak wedle zasady, iż wielcy artyści nie nagrywają słabych płyt, Gahan solowym albumem na pewno pozyska sobie nie tylko oddanych fanów Depeche Mode.

"Dirty Sticky Floor" promujący album wydaje się idealną piosenką do tego celu. Elektronika, łatwo wpadający w ucho motyw gitarowy i prosty refren. W sumie nowa jakość, ale w wypracowanym przez siebie stylu. Jako anty-widz MTV chciałbym żeby zawsze prezentowane były tam takie nagrania. Byłoby naprawdę pięknie.

"Hold On" zdecydowanie uspokaja nastrój i wprowadza do krainy łagodności. Właśnie taka jest prawie cała płyta. Sentymentalna, wysmakowana, ale jednocześnie bardzo nowoczesna i świeża. Ani przez sekundę nie da się uniknąć porównania z Depeche Mode, ale jeśli ma się taką barwę głosu jak Dave Gahan z założenia jest to niemożliwe. "Bottle Living" który też pewnie zostanie wydany na singlu, spokojnie mógłby dołączyć do grona kultowych nagrań DM spod znaku "I Feel You" i "Personal Jesus". Bluesowa zagrywka, harmonijka i świetny, charakterystyczny śpiew. Jedynym zarzutem może być powielanie starych patentów, ale całość "Paper Monsters" to przede wszystkim bardzo dobre piosenki. Piękne "Stay" i "Hidden Houses", którego wstęp przypomina przeboje The Cure są prawdziwą ozdobą całej płyty. Urzeka również "Black And Blue Again", w którym czuje się atmosferę tajemniczości, narastającą wraz z każdą sekundą upływającego nagrania. Aplauz dla wykonania.

Jest jeszcze jeden naprawdę niesamowity utwór "Bitter Apple". Niby nie olśniewa po pierwszym przesłuchaniu, ale z każdym następnym staje się coraz bardziej cudowny.

Po finałowym "Goodbye" pozostaje chęć na więcej i kilka pytań bez odpowiedzi.

Na razie nie dowiemy się jaka będzie przyszłość Depeche Mode, ale nawet jeśli ich zabraknie, solowe albumy Dave'a Gahana na pewno byłyby w stanie wypełnić powstałą pustkę i dostarczyć wielu pozytywnych wrażeń. "Paper Monsters" to po prostu kolejne oblicze wybitnego artysty w doskonałej formie.

Liam (10 lipca 2003)

Oceny

Kasia Wolanin: 6/10
Tomasz Łuczak: 6/10
Średnia z 6 ocen: 5,33/10

Dodaj komentarz

Komentarz:
Weryfikacja*:
 
captcha
 
Gość: Oo Marcin
[27 września 2010]
Dave Gahan i Till Lindemann = dwaj genialni wokaliści ;)

Polecamy

statystyka

Przeczytaj także