Ocena: 7

Cold War Kids

Robbers & Cowards

Okładka Cold War Kids - Robbers & Cowards

[V2; 5 lutego 2007]

Mają na koncie kilka EPek, za które zebrali bardzo pozytywne recenzje. Za oceanem debiutowali już w zeszłym roku, na naszym kontynencie dopiero przed miesiącem. W Polsce póki co na ich temat niewiele można przeczytać w ojczystym języku, choć na łamach serwisu screenagers.pl mogliście się już dowiedzieć jak sobie radzą na żywo. Teraz nadszedł czas na zapoznanie się z ich debiutem.

W jaki sposób można krótko podsumować „Robbers & Cowards”? Spokojna muzyka, bez fajerwerków i tanich sztuczek, uciekająca od przesadnego patosu i tandetnej egzaltacji, pozbawiona sterylnej produkcji uśmiercającej ducha szczerego artyzmu. Tło dla niebanalnych tekstów piosenek jest malowane przy użyciu prostych środków, ograniczonych często wyłącznie do perkusji i akompaniamentu jednej gitary lub pianina. Taka stylistyka momentalnie przywołuje obraz niewielkiego, zadymionego cygarowym dymem klubu, choć większość kompozycji skłania raczej do refleksji niż relaksu. Sekcja rytmiczna często łamie szablonowe schematy, a to wykorzystując mniej popularne we współczesnej muzyce rockowej instrumenty, nie wchodzące w skład standardowego zestawu perkusyjnego, takie jak bębny albo tamburyn, a to angażując gitarę basową w konstruowanie czegoś pomiędzy rytmem a melodią. Dzięki temu nawet dość ubogie aranżacyjnie numery wypełniają przestrzeń dźwiękową w wystarczający sposób, aby skupić całą uwagę słuchacza. Pod tym względem bardzo blisko kalifornijskiej formacji do twórczości duetu The Evens. Cold War Kids starają się jednak być przy okazji bardziej liryczni i czerpać inspiracje nie tylko z dorobku gitarowych grup indie, ale także ze spuścizny folkowej i country, przez co czasami zauważyć można podobieństwo do dokonań singer-songwriterów, na czele z Bobem Dylanem i Jeffem Buckleyem. Spokojniejsze utwory budzą nawet skojarzenia z I Am Kloot z okresu ich drugiej płyty. Należy w tym miejscu wspomnieć jeszcze o najmocniejszym punkcie twórczości amerykańskich debiutantów, jakim bez wątpienia jest śmiały śpiew Nathana Willetta. Bez trudu można sobie wyobrazić, ile zyskałaby na przykład muzyka The Car Is On Fire, wzmocniona tak silnym i odważnym wokalem. Niestety transfer Nathana do naszego kraju jest mało prawdopodobny, a niedobór wokalistów na rodzimej scenie alternatywnej to temat na osobną rozprawkę.

Płyta Cold War Kids pozostawia po sobie bardzo dobre wrażenie, nawet jeżeli kogoś nie przekonuje do siebie w stu procentach. W porównaniu z wcześniejszymi nagraniami grupa zyskała na wyrazistości i chociaż debiutancki longplay w dużej mierze składa się z materiału znanego fanom już wcześniej, dopiero na „Robbers & Cowards” zespół wydaje się być pewien kierunku swojego dalszego rozwoju artystycznego. To dobrze wróży na przyszłość, bowiem debiut momentami zdradza kompozytorską niedojrzałość, zwłaszcza kiedy zespół nachalnie próbuje zagrać na emocjach i wrażliwości słuchacza albo zapędza się w tematykę religijną. Grzechy młodości warto jednak wybaczyć, bo ogólnie rzecz biorąc album broni się dobrymi utworami. Stąd wysoka ocena i szczera rekomendacja z mojej strony.

Przemysław Nowak (14 marca 2007)

Oceny

Przemysław Nowak: 7/10
Kasia Wolanin: 5/10
Marta Słomka: 4/10
Średnia z 13 ocen: 6,61/10

Dodaj komentarz

Komentarz:
Weryfikacja*:
 
captcha
 

Polecamy

statystyka

Przeczytaj także