Ocena: 7

Toro Y Moi

Empty Nesters

Zdjęcie Toro Y Moi - Empty Nesters

Ten koleś standardowo już robi wszystko, by pozbawić swoją karierę aspektu przewidywalności. Kolejnymi płytami za wszelką cenę stara się nie kontynuować wątków z ich poprzedniczek. Po definiującym chillwave debiucie nastąpiła organiczna retro przygoda, po niej zaś – elektroniczna wycieczka w housikowe klimaty. Wszystko wskazuje na to, że nie inaczej będzie z zapowiedzianym na kwiecień „What For?”, a więc …że znowu będzie inaczej. „Empty Nesters” nie tyle jednak otwiera nowe ścieżki na drodze Chazwicka, co odświeża estetykę nieznajdującą dotąd reprezentacji w jego oficjalnej dużej dyskografii. W odróżnieniu od Wawrzyna umieściłbym bowiem ten utwór nie w pobliżu „Underneath The Pine”, a raczej gdzieś w okolicy wczesnych gitarowych nagrywek typa, którymi przed „Causers Of This” sporadycznie zarzucał rozmaite zakątki sieci internetowej, by przed trzema laty ułożyć część z nich w ścisłą kompilację przedpotopowych „dziełek zebranych” (sprzedawane w trasie CD-Ry „June 2009”). Rzekłbym wręcz, że powrót Toro do gitar wypada nawet bardziej ortodoksyjnie, niż w wypadku tamtych, podszytych ideą DIY, piosenek. Nie żeby zaraz blues z delty, ale inspiracje amerykańskim indie i college rockiem z lat dziewięćdziesiątych nigdy jeszcze w jego twórczości nie błyszczały tak wyraźnie. Ta jawna próba stworzenia kolejnego hitu dla nastolatków z pavementowymi plecionkami, motoryką The Go! Team i aluzjami do „niebieskiego” Weezera, traktująca o pierwszych niepokojach dorosłości, może oznaczać tylko jedno – Chaz Bundick nasłuchał się „Pizzy” Die Flöte.

Jędrzej Szymanowski (9 lutego 2015)

Oceny

Kuba Ambrożewski: 9/10
Jędrzej Szymanowski: 7/10
Kasia Wolanin: 6/10
Średnia z 3 ocen: 7,33/10

Dodaj komentarz

Komentarz:
Weryfikacja*:
 
captcha
 
Gość: kuba a nzlg
[10 lutego 2015]
Taka gra w skojarzenia zwykle jest trochę obarczona tym, kto się czego ostatnio nasłuchał. Dla mnie np. brzmi od początku jak Pavement circa "CRCR" spotykający Boo Radleys ok. '95-'96, "i co mi pan zrobi".
Gość: Gloo
[10 lutego 2015]
i znowu najarka nudnym przeciętniakiem, ziew.
jjsz
[9 lutego 2015]
Chodziło mi raczej o syndrom "prutego swetra" w tekście. Wydaje mi się, że gdy jest bezpośrednio przywoływany w takim anturażu, możemy śmiało mówić o aluzyjności.
Gość: zwolniak
[9 lutego 2015]
Bardziej mi to przypomina w zwrotkach Teenage Fanclub niż Weezer gdziekolwiek. Trop z college rockiem lat 90. w każdym razie sensowny.

Polecamy

statystyka

Przeczytaj także