Ocena: 7

The Dismemberment Plan

Invisible

Zdjęcie The Dismemberment Plan - Invisible

Z reunionami jest ten problem, że za często towarzyszy im fałszywy entuzjazm. Znamy ten obrazek: muzycy już dawno po drugiej stronie rzeki, zmotywowani bynajmniej nie pobudkami artystycznymi, stary materiał już do nich nie pasuje, nowy wydaje się napisany na siłę i nie zażera. A my mamy w to uwierzyć, kupić i wygenerować w sobie autentyczną namiętność, bo przecież wrócili klasycy. Do tego miana pretensje rości sobie dziś właściwie każdy zespół, który miał okazję nagrać coś w latach osiemdziesiątych.

The Dismemberment Plan na szczęście nie dotyczy żadne z powyższych. Są klasykami, nawet jeśli dotyczy to wąskiego grona wtajemniczonych, średnia wieku w składzie ledwo przekracza czterdziestkę, a przede wszystkim ich nowe piosenki są logiczną kontynuacją ostatniego w dyskografii „Change”. I to zarówno stylistyczną, jak i jakościową. Oba dotychczas ujawnione fragmenty nadchodzącego „Uncanny Valley” podtrzymują charakterystykę zespołu z jednej strony swobodnie bawiącego się konwencjami, operującego nieco slackerskim poczuciem humoru („Waiting”), a z drugiej posiadającego wciąż tę niezwykłą chemię, dyscyplinę i kulturę gry. Najlepsze, że „Invisible” to propozycja adresowana zarówno do wiarusów, którzy naście lat temu ronili łzy do „You Are Invited” (chyba najbliższy punkt odniesienia), jak i do zupełnych D-Planowych nowicjuszy – w przeciwieństwie do wielu tuzów indie rocka z tamtej epoki, język muzyczny Travisa Morrisona i spółki w żadnym elemencie nie brzmi retromaniacko. Ba, być może dopiero teraz ma szansę być w pełni rozszyfrowany. Ten reunion ma więc wielką szansę odbyć się w atmosferze dyskusji nie o samym reunionie, a o towarzyszącej mu muzyce.

Kuba Ambrożewski (31 sierpnia 2013)

Oceny

Jędrzej Szymanowski: 7/10
Kuba Ambrożewski: 7/10
Karol Paczkowski: 5/10
Średnia z 3 ocen: 6,33/10

Dodaj komentarz

Komentarz:
Weryfikacja*:
 
captcha
 

Polecamy

statystyka

Przeczytaj także