Trybuna Honorowa: Kanye West „My Beautiful Dark Twisted Fantasy”

Zdjęcie Trybuna Honorowa: Kanye West „My Beautiful Dark Twisted Fantasy”

Michał Szturomski

gitarzysta i kompozytor, członek zespołów Afro Kolektyw i Nerwowe Wakacje

Kanye West to jeden wielki problem: nie umie śpiewać, jest naprawdę średnim raperem, jako producent często przekracza granice dobrego smaku (sample z King Crimson), no i jeszcze na dodatek jest nadętym bufonem, z przerośniętym ego.

Poza wszystkim: czego się ten facet nie dotknie, zamienia się w szczere złoto – to fakt.

„808s & Heartbreak” i „Late Registration” to w swoim gatunku pierwsza dziesiątka płyt dekady. To dzieła totalne, wyraziste, szczere i unikalne.

No i jak wypada w tym wszystkim nowa płyta ? Po autorskim materiale opartym na syntezatorach Kanye wraca do muzyki samplowanej. Po okresie załamania West jest znów szczęśliwy i SILNY. Pytanie, czy siła przekłada się na jakość? Niestety, bardzo mi jest przykro, ale nie.

Kanye nagrywa najsłabszą w swoim dorobku płytę – niespójny krążek, który brzmi jak zbiór odrzutów i B-side’ów z poprzednich albumów. Nie pomagają znamienici goście, rażą wiejskie odniesienia do klasyki rocka, a utwory dobre lub bardzo dobre („All Of The Lights”) mieszają się z rzeczami bardzo przeciętnymi (jak „Devil In A New Dress”, gdzie Kanye w marnym stylu wraca do pomysłów z początku kariery). Sytuacji nie poprawia również ponad półgodzinne wideo do „Runaway”: niestrawny i kompletnie nieczytelny artystyczny bełkot (wyłączyłem po 15 minutach).

Na tej płycie najbardziej brakuje mi choćby odrobiny odwagi, wszystko jest jakieś totalnie zachowawcze i jak na Westa wsteczne. Jak na artystę tej klasy, to zdecydowanie za mało. Szkoda, czekałem bardzo, ale jestem po prostu rozczarowany.

***

Piotr Mika

autor audycji „Strzały znikąd” w Programie III Polskiego Radia, członek duetu Hungry Hungry Models

Czy nowy samozwańczy król muzyki może popisywać się muzyczną erudycją przeciętnie ogarniętego siedemnastolatka? Czy gdyby Bon Iver zaprosił na swoją płytę Kanyego Westa, zachwycalibyśmy się otwartością i ogarnięciem Bon Ivera? Czy takie zachwyty nie zahaczają o rasizm? (czarny raper, a jak ogarnia!) Czy „Lost In The World” nie brzmi po prostu jak „Woods (autotune club edit)”? Czy nie za dużo Bon Ivera w notce o Kanyem Weście? Czy „Strzały Znikąd” to usprawiedliwiają? Czy fragment wideoklipu „Runaway”, w którym biali służą czarnym, to profetyczna wizja pitchforkowego 10.0? Czy ten tekst to dopiero nie zahacza o rasizm? Czy obcowanie z arcydziełem „ubogaca” egzystencje krytyków i odbiorców? Czy owo 10.0, Joanna Newsom u Rootsów, covery Dirty Projectors Solange Knowles i to, co dzieje się u Dirty Projectors, rubryka Urbanizer w Screenagers i ta zwariowana moda na seks nie układają się wam w jedną spójną całość (ja nazywam ją R’IN’D)? Czy ostatnio nie jest jakby trochę chłodniej?

Screenagers.pl (2 grudnia 2010)

Dodaj komentarz

Komentarz:
Weryfikacja*:
 
captcha
 
Gość: obrońca KW
[17 lipca 2012]
wszyscy jadą po "bufonie", a ja go uwielbiam. to znaczy, nie jego, tylko jego muzykę. video do runaway jest wspaniałe, a wy jesteście od razu do westa uprzedzeni. 10.0 pitchforka to faktycznie za dużo, ale mbdtf to wspaniała płyta, tylko was to drażni, bo za bogata, za duży przepych i przesada. a że nie lubicie filmów o seksownych feniksach to już nie moja wina. a gdyby wam taki feniks spadł do ogródka, hę? od razu byście inaczej śpiewali z mbdtf na ustach
Gość: Kamil Maciejewski
[7 grudnia 2010]
Wolę Kanye w ray banach niż dresów w mercedesach rapujących o dupie maryni (blanty, fury, kasa, dziwki). Przynajmniej ma gust do garniaków.
Gość: kot
[3 grudnia 2010]
piotr mika rzadzi

Polecamy

statystyka

Przeczytaj także