Ocena: 7

Anja Garbarek

Briefly Shaking

Okładka Anja Garbarek - Briefly Shaking

[EMI Music Poland; 23 stycznia 2006]

Nazwisko zobowiązuje. Córka jednego z najsłynniejszych jazzmanów, urodzona w Norwegii Anja Garbarek, musiała związać się z muzyką. Choć początkowo marzyła o karierze aktorskiej, muzyka płynąca w żyłach jej ojca zaważyła na jej życiu. Pierwsza płyta, zaśpiewana po norwesku „Velkommen Inn”, w 1992 roku cieszyła się na rynku skandynawskim sporym powodzeniem, co ośmieliło Anję do dalszych artystycznych poczynań. Cztery lata później wyszedł album „Baloon Mood”, który sprawił, że nazwisko Garbarek przestano kojarzyć wyłącznie z jazzem. Potem był przełom: trudna, eksperymentalna płyta „Smiling&Waving” odniosła ogromny sukces, a Anja Garbarek stała się gwiazdą, stawianą na równi z innymi skandynawskimi divami – Bjork i Stiną Nordenstam. Minęły kolejne cztery lata (średni okres wydawania płyt przez wokalistkę) i mamy wreszcie, również w Polsce, najnowsze dzieło Anji Garbarek.

Pierwsze nagranie trwa zaledwie minutę, ale to wystarczy, by przygotować słuchacza na to, co wydarzy się później. „Born That Way”. Orkiestrowy tusz przywołuje wspomnienia po poprzedniej płycie Anji, a zabawy ze zwalnianiem taśmy kojarzą się z eksperymentami laboratorium dźwiękowego francuskiego Telepopmusik. Tak już będzie przez całe czterdzieści minut. Tu spotyka się świat szorstkiej elektroniki, z wszystkimi jej owadzimi szmerami, szelestami, basowymi burknięciami i tąpnięciami, zgrzytami i chrupnięciami – z czystym naturalnym brzmieniem żywych instrumentów. A wszystko to spojone w jedność pozbawioną szwów i pęknięć. Takie są “Sleep”, w którym surowy ascetyzm produkcji spod znaku wytwórni Warp znienacka przeistacza się w cudowny, anielsko wręcz czysty motyw orkiestrowy, czy „My Fellow Riders”, gdzie cały zestaw zniechęcających elektronicznych brudów nie przeszkadza w rozwinięciu się kompozycji w bajkowy, dziewczęco niewinny refren - porażający efekt przebywania w jakiejś dziwnej krainie ze snów. W przeciwieństwie do „Smiling&Waving” Anja postawiła tym razem na wyrazisty rytm, a niektóre nagrania wręcz emanują rockową energią. „Dizzy With Wonder” eksploduje gitarowym riffem, „This Momentous Day” za sprawą mrocznego orkiestrowego podkładu podprogowo kojarzy się z “Kashmirem” Led Zeppelin, zaś „Shock Activites”, z całą tą chaotyczną masą dźwięków szalejącej orkiestry i nieźle łojącego gitarzysty, naprawdę mocno daje po uszach. „Briefly Shaking” to oczywiście również urokliwe ballady, trochę w klimacie Stiny Nordenstam („The Last Trick”), trochę przypominające Tori Amos („Can I Keep Him”). Przedostatni na liście „Still Guarding Space” to już prawdziwa podróż w kosmos.

Według zapewnień Anji, “Briefly Shaking” to najmroczniejsza jej płyta. Rzeczywiście, jeśli wsłuchamy się w teksty, możemy poczuć drobne ukłucia niepokoju. Pod kolorową i słodką warstwą ślicznych dźwięków i dziewczęcego wokalu czają się ciemne, ponure historie. Pisząc piosenki na tę płytę Anja była w ciąży i niepokój o nienarodzone dziecko przeniknął do warstwy tekstowej. He followed me home/ Can I keep him?/ He followed me/ He's still warm/ And close to me/ I can see tears in his eyes/ And I feel better śpiewa o porywaczce dzieci w “Can I Keep Him?”. I swym niewinnym głosem wypowiada te okrutne słowa: There is no moon/ There is no breeze/ And this won't turn out/ The way you please/ 'Cos no matter what you said/ You know you're dead (“Word Is Out”). Fani Nicka Cave'a poczują znajomy dreszczek emocji.

Każda płyta Anji Garbarek to niesamowita podróż przez wyimaginowane światy, pełne zaskakujących zestawień mrocznych cieni i oślepiających plam światła. A wszystko to namalowane perfekcyjnie skomponowaną i zagraną muzyką oraz delikatnym, kryształowo czystym głosem. Można się zakochać.

Marceli Frączek (15 lutego 2006)

Oceny

Marceli Frączek: 7/10
Kasia Wolanin: 6/10
Średnia z 9 ocen: 6,55/10

Dodaj komentarz

Komentarz:
Weryfikacja*:
 
captcha
 

Polecamy

statystyka

Przeczytaj także