sxnada? screenagers.pl - recenzja: Electric Six - Senor Smoke
Ocena: 7

Electric Six

Senor Smoke

Okładka Electric Six - Senor Smoke

[Warner; 14 lutego 2005]

Druga płyta niemal każdego młodego zespołu cierpi na syndrom wypalenia. Tak było z The Strokes i wieloma innymi błyskawicznie wylansowanymi kapelami. Również przejście do dużej wytwórni zazwyczaj wiąże się z obniżeniem poziomu artystycznego, a w efekcie odsunięciem się od niego najwierniejszych fanów. Tak było z ubiegłoroczną płytą Jimmy Eat World. Te reguły jednak nie dotyczą Electric Six. Nagrali swoją drugą dużą płytę i skryli się pod skrzydła fonograficznego giganta. Co z tego wyszło? Kapitalna, bezczelnie przebojowa, zaskakująco równa płyta! Obowiązkowa jazda wszystkich dobrych imprez. Electric Six z wyjątkowym tupetem zaatakowali listy przebojów prezentując swoją mieszankę surowego rocka i tandetnego disco z wdziękiem buldożerów wjeżdżających na trawnik. Chłopaki wymiatają jak rasowi heavymetalowcy i zapodają rytm jak zawodowi afromeni. Elektryczni z Detroit królami parkietu wiosny 2005?

Zaczyna się bardzo tradycyjnie - „Rock And Roll Evacuation” ma klasycznie rockowy, stonerowy riff i syntezatorowe wtręty. Zespół daje żartobliwego prztyczka w nos miłościwie panującemu George’owi W. Bushowi śpiewając: Mr President, I don’t like you, you don’t know how to rock. Typowy rockowy kawałek to również „Bite Me”. Ale o wyjątkowości tej płyty świadczą zupełnie inne piosenki... Let’s have fun! „Devil Nights” to gorączka sobotniej nocy, to ociekający prochami, wódą i seksem karnawał próżności. A impreza dopiero się rozkręca. Temperaturę podnosi „Dance Epidemic”, prawdziwy parkietowy killer z porywającym refrenem i natrętnymi skojarzeniami z disco lat 70. „Future Boys” – temperatura wciąż diabelnie wysoka. Zbliżamy się do najlepszego na płycie, opartego na jednym jedynym riffie, „Dance A Thon 2005”. Jak oni to zrobili?! I jeszcze „Be My Dark Angel” rozpoczynający się tak, jakby inspiracją był pewien przebój Yes. I uniseksowy „Boy Or Girl”. Nieco obleśny „Vibrator” wsparty jest bezlitosną motoryką. Do tego świetnie zaśpiewany, z pewną, hm, wibracją w głosie. Na finał „Radio GaGa” zespołu Queen. Nie jest to może specjalnie oryginalne wykonanie, ale na promocję płyty nadaje się idealnie. Koniecznie zobaczcie teledysk z Dickiem Valentine w obcisłych rajtuzach, z doklejonym wąsem a’la Freddy Mercury, tańczącym na cmentarzu!

Nieco inne oblicze zespołu pokazuje balladowy „Jimmy Carter”, kojarzący się z wczesnym Manic Street Preachers. Okazuje się, że Dick Valentine potrafi też napisać przejmującą piosenkę o samotności i zagubieniu w dzisiejszym świecie, w dodatku intrygująco nawiązując do postaci prezydentów USA: Jimmy’ego Cartera, Harry’ego Trumana i Ronald Raegana. Like Roland Raegan fallin’ aspleep forever more, dreaminig of horses and dreaming of nuclear war. To nie jedyne słowa, które zapadają w pamięć. If time is money, then I’m out of time - ten wers z „Future Is The Future” wielu z nas pewnie uzna za swoje motto. Zestaw uzupełniają dwie komiczne historyjki pod wspólnym tytułem „Pleasing Interlude” i knajpiano-kabaretowe „Taxi To Nowhere”. To już na wesoło. Trudno się nie uśmiać, słysząc grobowy głos Dicka opowiadający o wyprawie do burger baru, w którym znajomy sprzedawca okazuje się być... Posłuchajcie sami!

Electric Six stworzyli płytę pulsującą rytmem, skrzącą się humorem, inteligentnie nawiązującą do klasycznych nagrań dyskotekowych. Dawno nie słyszałem muzyki, która w tak hedonistyczny sposób łączyłaby mocne rockowe granie z tanecznym beatem, obciachowe partie klawiszy rodem z czasów pierwszych popularnych sekwencerów i syntezatorów z brudnym, wyciskającym siódme poty pustynnym brzmieniem gitar. „Senor Smoke” to prawdziwa orgia, ekstaza tańca i zabawy do upadłego. Przygotujcie się na czterdzieści minut bez chwili wytchnienia. Przygotujcie się na to, że będziecie powtarzać te czterdzieści minut wielokrotnie.

Marceli Frączek (16 marca 2005)

Oceny

Marceli Frączek: 8/10
Średnia z 10 ocen: 6,2/10

Dodaj komentarz

Komentarz:
Weryfikacja*:
 
captcha
 

Polecamy

statystyka

Przeczytaj także