sx screenagers.pl - recenzja: The Zutons - Who Killed The Zutons
Ocena: 5

The Zutons

Who Killed The Zutons

Okładka The Zutons - Who Killed The Zutons

[Deltasonic; 19 kwietnia 2004]

Płyt takich, jak debiut The Zutons ukazuje się każdego roku tak wiele, że ciężko to wszystko zliczyć. Jeszcze trudniej wyłowić albumy wartościowe, zwłaszcza, że bardzo często rozgłos towarzyszący nowym zespołom tylko im szkodzi. Wielokrotnie okazuje się bowiem, że z dużej chmury – mały deszcz, a słuchacz tylko zniechęca się i rozczarowuje. Właśnie dlatego z ogromną rezerwą podeszłam do longplay’a „Who Killed The Zutons”, zespołu, który według wielu źródeł miał ostro namieszać w tym roku.

Album zaczyna się bardzo obiecująco. „Zuton Fever” mogłoby być swoistą wizytówką muzyki prezentowanej przez ekipę z Liverpoolu. Na podstawie tego kawałka można wywnioskować, że płyta będzie zbiorem nieskomplikowanych i przebojowych pop-rockowych piosenek. Tezę tę potwierdzają singlowe „Pressure Point” i „You Will You Won’t”. Ten pierwszy to bezapelacyjnie najlepszy utwór na albumie The Zutons. Zadziorna gitara, chwytliwa melodia i wpleciony między partie wokalne chórek sprawiają, że „Pressure Point” mogłoby spokojnie kandydować w plebiscycie na najlepszy wakacyjny przebój i nie stać wcale na straconej pozycji. „You Will You Won’t” natomiast to jedna z tych melodii, którą mimowolnie sobie podśpiewujemy, gdy już parę razy gdzieś ją usłyszymy. Prosty, wpadający w ucho refren i żywiołowe, gitarowe riffy sprawiają, że ta piosenka musi brzmieć rewelacyjnie również i na koncertach. Szkoda, że całość płyty The Zutons nie jest tak dobra, jak pierwsze 10 minut.

Dalsza część krążka to z jednej strony powielanie schematów z początku albumu w energicznych kawałkach, jak „Long Time Coming” czy „Dirty Dancehall”, z drugiej – średnio udane próby zwalniania tempa w spokojnych piosenkach, w których słychać aż za dużo country. Knajpiany klimat „Confusion” i wyciszone, nie do końca pasujące do całości płyty, swingujące „Not A Lot To Do” na dłuższą metę mogą nudzić. Ponad przeciętną wybijają się jeszcze jedynie urokliwa ballada „Railroad” i jakby żywcem wzięte z repertuaru kolegów z wytwórni Deltasonic, The Coral, „Remember Me”. Zresztą panowie z The Zutons wcale nie ukrywają, że co nieco pożyczyli nie tylko z twórczości zespołu Jamesa Skelly’ego, ale nieobce są im też muzyczne dokonania innych sąsiadów zza miedzy, The La’s, jak i masy innych zespołów grających gitarowy, pogodny pop-rock.

Album „Who Killed The Zutons” jest trochę jak wakacyjne znajomości. Można je zawierać, są zazwyczaj niezobowiązujące i szybko o nich zapominamy. To wszystko idealnie pasuje do tej płyty. The Zutons grają muzykę miłą, lekką i przyjemną, ale to wszystko jest niestety w sam raz na jeden raz. Może w przyszłości nagrają materiał, który na dłuższą chwilę przykuje uwagę słuchacza?

Kasia Wolanin (11 sierpnia 2004)

Oceny

Kasia Wolanin: 6/10
Średnia z 13 ocen: 6,23/10

Dodaj komentarz

Komentarz:
Weryfikacja*:
 
captcha
 

Polecamy

statystyka

Przeczytaj także