sxnada? screenagers.pl - recenzja: Dirty Three - She Has No Strings, Apollo
Ocena: 7

Dirty Three

She Has No Strings, Apollo

Okładka Dirty Three - She Has No Strings, Apollo

[Touch&Go; 18 lutego 2003]

Niewiele jest zespołów rockowych, u których równorzędnym w stosunku do gitary instrumentem są skrzypce. Jednym z nich jest australijska grupa Dirty Three. Zespół już choćby z tego tytułu wyjątkowy - grający przesyconą melancholią instrumentalną odmianę post-rocka.

"She Has No Strings, Apollo" to szósty album Dirty Three, pochodzący z 2003 roku i zawierający siedem kompozycji. Tak jak w przypadku poprzednich dzieł grupy, nie jest to muzyka bardzo łatwo przyswajalna i zapadająca w pamięć po pierwszym przesłuchaniu. Słuchacz nie zazna zgrabnych zwrotek i melodyjnych refrenów. Dirty Three to przede wszystkim rockowe trio, a co za tym idzie, zespół wykorzystujący wszelkie siły tkwiące w takich instrumentach jak gitara elektryczna, skrzypce, perkusja czy fortepian.

Już w "Alice Wading" słuchacz może przekonać się na czym zespół bazuje, jak odnosi się do tradycji rockowego grania i co dodaje od siebie. Na pierwszy plan wysuwają się przede wszystkim: gitara i skrzypce, z których Warren Ellis wydobywa przeszywające, melancholijne, a miejscami też chropowate dźwięki. Potem wyrazistsza staje się perkusja, a skrzypce są przez moment instrumentem drugoplanowym.

"Long Way To Go With No Punch" zachwyca wspaniałą linią melodyczną fortepianu, a lekko kameralny charakter utworu potęgują delikatne uderzenia perkusisty.

W "No Stranger Than That" pojawia się banjo. Nie zmienia to faktu, że gitara i skrzypce nadal odgrywają najważniejsze role, ale inne instrumenty niewątpliwie wzbogacają i urozmaicają kompozycje na tle całości.

"Rude (And Then Some Slight Return)" - utwór zamykający, oprócz charakterystycznych czynników kształtujących brzmienie Dirty Three, zawiera także momenty żywsze, z hałaśliwymi partiami gitary, które odnoszą się do tradycji spod znaku The Velvet Underground. Z kolei brzmienie skrzypiec, miejscami przywodzi także na myśl post-rockowych przedstawicieli awangardy z Godspeed You Black Emperor! Jest to najbardziej zróżnicowany fragment tego albumu, prezentujący jednocześnie naprawdę wysoki poziom, poniżej, którego muzycy po prostu nie zwykli schodzić.

"She Has No Strings, Apollo" to płyta więcej niż dobra. Nie jest to największe dzieło Dirty Three, bo "Ocean Songs" jak również "Horse Stories" były w swojej formie doskonalsze, a przede wszystkim bardziej poruszające. Jednak ostatni album Australijczyków nie ma zasadniczych mankamentów, które obniżałyby wartość prezentowanej muzyki, zatem naprawdę warto zwrócić uwagę na tę płytę i posłuchać co mają do zaoferowania Dirty Three.

Piotr Wojdat (17 marca 2004)

Oceny

Piotr Wojdat: 7/10
Kasia Wolanin: 6/10
Średnia z 2 ocen: 6,5/10

Dodaj komentarz

Komentarz:
Weryfikacja*:
 
captcha
 

Polecamy

statystyka

Przeczytaj także