Ocena: 7

The Veils

The Runaway Found

Okładka The Veils - The Runaway Found

[Rough Trade; 16 lutego 2004]

Ręka do góry, ilu z Was pomyślało po zetknięciu się po raz pierwszy z nazwą The Veils, iż ten zespół to pewnie reprezentant typowego garażowego nurtu tudzież indie rocka grającego podobnie do innych zespołów, których nazwa składa się z ‘the’ na początku i ‘-s’ na końcu. Nic bardziej mylnego. Powiem nawet więcej: „The Runaway Found” to jeden z najlepszych muzycznych debiutów, jakie w życiu słyszałam.

Czerpiąc z muzycznych dokonań z jednej strony artystów pokroju Nicka Cave’a, z drugiej choćby z The Smiths czy The Verve, plasując się gdzieś między Muse i Placebo, The Veils stworzyło płytę naprawdę wyjątkową, nadając jej własny, niepowtarzalny, bardziej nowoczesny styl. Ogromna w tym zasługa niesamowitego głosu (wyrazistego, pełnego emocji) i talentu literackiego Finna Andrewsa, który tworzy piękne i oryginalne teksty. „The Runaway Found” to album, który powinien zadowolić nawet najwybredniejsze muzyczne gusta.

Płytę otwiera piosenka „The Wild Son”, w której jak w żadnej innej na tym wydawnictwie słychać wpływy arcydzieł brytyjskiego rocka. Wyraźne są one jeszcze w choćby „The Tide That Left & Never Came Back”. W „Guiding Light” słychać momentami rękę Bernarda Butlera – gitarzysty Suede, który także pomagał chłopakom z The Veils przy tworzeniu tego albumu. Kolejny porywający utwór to „Lavinia”, gdzie przepiękna melodia (gitary i perkusja przeplatane tradycyjnymi instrumentami np. skrzypcami czy pianinem) i chwilami wręcz płaczliwy wokal Finna z miejsca oczarowują. The Veils jednak nie dają wytchnienia, ponieważ następnymi piosenkami także dotykają tych najwrażliwszych miejsc w potencjalnym słuchaczu - „The Leavers Dance” to mój ulubiony kawałek na tej płycie, a cudowne, melodyjne, poruszające „Talk Down The Girl” tylko utwierdza mnie w przekonaniu o wyjątkowości tego albumu. Zamykające „The Runaway Found” liryczne, spokojne, oczywiście wspaniale zaśpiewane „The Nowhere Man”, na marginesie będące wzorem utworu idealnie pasującego do zakończenia każdej płyty, sprawia, że niemalże natychmiast chce się powrócić do posłuchania po raz kolejny tego albumu.

The Veils nagrali płytę, obok której, według mnie, nie można przejść obojętnie. Oto bowiem ze znanych motywów muzycznych zespół stworzył coś całkiem nowego, plasującego się grubo ponad przeciętną. Wydaje mi się, że tego po prostu nie wypada nie docenić. Chciałabym w przyszłości mieć do czynienia z większą ilością tak udanych debiutów, czego Wam i sobie życzę.

Kasia Wolanin (21 lutego 2004)

Oceny

Kasia Wolanin: 9/10
Tomasz Tomporowski: 7/10
Tomasz Łuczak: 7/10
Jakub Radkowski: 6/10
Kuba Ambrożewski: 6/10
Przemysław Nowak: 6/10
Witek Wierzchowski: 6/10
Średnia z 21 ocen: 7,42/10

Dodaj komentarz

Komentarz:
Weryfikacja*:
 
captcha
 
Gość: Kasiorra
[8 lipca 2010]
Opętała mnie ta płyta!!! 100/10

Polecamy

statystyka

Przeczytaj także