Ocena: 5

The Rakes

Ten New Messages

Okładka The Rakes - Ten New Messages

[V2; 22 marca 2007]

Nie przepowiadam długiego żywota drugiej płycie The Rakes. Zapowiadana jako wypadkowa inspiracji zespołu muzyką chóralną, 24-godzinnymi stacjami telewizyjnymi, dźwiękami z filmów o Bondzie, twórczością poetów z czasów I wojny światowej i girlsbandem Sugababes (czyli w skrócie klasycznym WTF) to jedynie nieco wygładzona w brzmieniu, mniej zadziorna wersja „Capture/Release”. Dodatkowo przy całkiem przyzwoitych notach w wielu recenzjach, The Rakes nie zachwycili krytyków NME, a zatem trendy płytą „Ten New Messages” raczej nie będzie. Niedocenienie zespołu z Londynu wydaje się być nie do końca sprawiedliwe, bo grupa przynajmniej w aspekcie cynicznych, dowcipnych i momentami naprawdę błyskotliwych tekstów dystansuje sporo wykonawców z tej samej kategorii wagowej. Ponadto całkiem sympatycznie The Rakes czerpią dokładnie z tej samej klasyki, co w przypadku debiutu: trochę The Clash, trochę The Jam itepe itede. Jakkolwiek niespecjalnie twórczy jest to modern sound of London, formacji z angielskiej stolicy odmówić nie można czegoś, co najprościej nazwać fajnością. The Rakes nie dobiją zapewne nigdy do poziomu popularności Arctic Monkeys czy Maximo Park, do których są najczęściej porównywani, a mimo to beznadziejnie warto chyba im tam jakoś cichutko kibicować. Bo tak w ogóle „Ten New Messages” to płyta świeża, dynamiczna, jak i oczywiście przeciętna, bo penetrująca stylistykę, w której właściwie powiedziano już wszystko. Niemniej singielek „We Danced Together” zespół wysmażył naprawdę niezły, a poznawszy zawartość całego albumu, można stwierdzić, iż na tym polu wcale nie musi to być ostatnie słowo od The Rakes.

Kasia Wolanin (8 maja 2007)

Oceny

Kuba Ambrożewski: 4/10
Średnia z 4 ocen: 5,25/10

Dodaj komentarz

Komentarz:
Weryfikacja*:
 
captcha
 

Polecamy

statystyka

Przeczytaj także