sxnada? screenagers.pl - recenzja: The Killers - Sam's Town
Ocena: 4

The Killers

Sam's Town

Okładka The Killers - Sam's Town

[Universal; 3 października 2006]

Naprawdę nie wiem, co strzeliło Brandonowi Flowersowi i kolegom, że wymyślili sobie koncept-album. Panowie chyba nie zauważyli, że najlepiej wychodzą im chwytliwe, efektowne piosenki, potencjalne przeboje, które szturmem atakowały chart listy w każdym miejscu naszego globu. Choć w końcowym rozrachunku większość kawałków z „Hot Fuss” zgubiła swoje walory gdzieś w procesie produkcji płyty w porównaniu z ich wcześniejszymi wersjami mniej lub bardziej oficjalnymi, to utwory te spełniały swoją funkcję doskonale – bawiły masową publikę. Singiel „When You Were Young” też wpisuje się w ten trend, mimo że i tak daleko mu do „Mr. Brightside” czy „Somebody Told Me”. Nowa piosenka jest najzwyczajniej w świecie sympatyczna, nienachalna i prosta do zanucenia. Całe „Sam’s Town” natomiast nie dość, że nie ma potencjału na miarę debiutanckiego krążka The Killers, to jeszcze w bardzo czytelny sposób obnaża wszystkie niedoskonałości formacji z Las Vegas.

„Hot Fuss” broniło się paroma bardzo fajnymi piosenkami, choć druga część albumu wyraźnie odstawała od pierwszej, przymknęliśmy wówczas na to oko z sympatii dla młodego zespołu. Szkoda, że na „Sam’s Town” The Killers prezentują się właśnie z tej gorszej strony. Pierwszym grzechem kapeli jest pogrążanie się w infantylnej melodyce, chęć nabrania nas na zgrane do bólu patenty: „For Reasons Unknown” to jakby karykaturalna wersja „Somebody Told Me”, irytujące „Uncle Jonny” – „Jenny Was A Friend Of Mine”. Jeszcze bardziej na nowej płycie The Killers dobijają momentami wręcz grafomańskie teksty, wyśpiewywane w sztucznie udramatyzowany sposób (jodłujący Flowers? Eeee?). Przy sentencjach w stylu don’t you wanna feel my bones on your bones? czy when I'm all alone at night/ I can hear the beating of your heart bleknie chociażby słynne I've got soul but I'm not a soldier. Najmniej istotny wydaje się być fakt, że The Killers zgubili gdzieś umiejętność tworzenia chwytliwych kawałków, poza niezłym „When You Were Young” i znośnym „Read My Mind”, dobrych melodii na „Sam’s Town” właściwie nie ma. Nie trzeba chyba dodawać, że myśl przewodnia krążka jest dość sztampowa (coś o Ameryce, nie?), a chłopakom najzwyczajniej w świecie zabrało trochę umiejętności, by mierzyć się z formą koncept-albumu.

Niezliczone porównania „Sam’s Town” do „Born To Run” Springsteena czy „The Joshua Tree” Bono i spółki wydają się być niesmacznym żartem, zresztą już na poziomie „Hot Fuss” wiadomo było, że The Killers raczej aspirować będą do miana czysto rozrywkowego wykonawcy niż zaangażowanego bandu z piosenkami o nieprzeciętnych walorach artystycznych. A ponoć w 2004 roku nawet David Bowie i Morrissey zaliczali się do szerokiego grona sympatyków chłopaków z Las Vegas. Dzisiaj zapewne najchętniej by się z tego fanclubu wypisali i The Killers zupełnie nie powinni mieć im tego za złe.

Kasia Wolanin (19 października 2006)

Oceny

Kamil J. Bałuk: 4/10
Kasia Wolanin: 4/10
Kuba Ambrożewski: 2/10
Średnia z 21 ocen: 4,71/10

Dodaj komentarz

Komentarz:
Weryfikacja*:
 
captcha
 

Polecamy

statystyka

Przeczytaj także